Ratują, nie leczą

  • 31.03.2017, 11:57
  • Lidia Grabiec
Ratują, nie leczą L. Grabiec
Praca w Zespole Ratownictwa Medycznego do łatwych nie należy. Stres, odpowiedzialność, podejmowanie trudnych decyzji i... ludzkie narzekania. Bo karetka przyjechała za późno. Bo lekarz nie chce wypisać recepty. Bo ratownik jest niemiły.

Czwartek, 23 marca. W ciągu zaledwie dwóch godzin kolbuszowski Zespół Ratownictwa Medycznego otrzymał trzy wezwania. Duszność, kłopoty z oddychaniem spowodowane zaflegmieniem, ból brzucha. Każdego dnia podobnych zgłoszeń jest więcej. - Wśród ludzi pokutuje w dalszym ciągu określenie "pogotowie ratunkowe". Tymczasem takiego tworu  nie ma już ponad 10 lat. Jest Państwowe Ratownictwo Medyczne, po które dzwonimy w razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. Nasze doświadczenie pokazuje jednak coś innego – mówi Monika Gołębiowska, lekarz specjalista medycyny ratunkowej i kierownik kolbuszowskich Zespołów Ratownictwa Medycznego.

Na potwierdzenie wymienia nam zgłoszenia z ostatniego tygodnia. Są wśród nich wezwania do bólów brzucha, wymiotów, nudności, osłabienia, bólów głowy, gorączki i kaszlu, wysokiego ciśnienia. - Te wezwania powinny być załatwione przez lekarza rodzinnego lub nocną i świąteczną podstawowa opiekę zdrowotną – zauważa nasza rozmówczyni. – Zdajemy sobie sprawę, że najłatwiej jest zadzwonić pod 999. Efekt jest jednak taki, że zawały przyjeżdżają do szpitala same, a my jedziemy do "stłuczonego palca" – dodaje. Kiedy więc powinno się dzwonić pod numer alarmowy?

Więcej w 13 numerze Tygodnika Korso Kolbuszowskie

Lidia Grabiec
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

pacjentka
pacjentka 31.03.2017, 13:53
Wielki szacun dla ratowników. Tego ne można już powiedzieć o izbie przyjęć. Tam arogancja i olewanie pacjenta przez lekarzy to chleb powszedni, norma !

Pozostałe