Sentymentalna podróż Artura Andrusa po Kolbuszowej. Artyście w oko wpadł krokodyl

  • 5.08.2017, 23:19 (aktualizacja 05.08.2017 23:28)
  • Lidia Wyzga
Sentymentalna podróż Artura Andrusa po Kolbuszowej. Artyście w oko wpadł krokodyl Ekipę programu
Przez trzy dni miasto nad Nilem gościło ekipę programu "Z Andrusem po Galicji". Odcinek z Kolbuszową w roli głównej będzie można zobaczyć w telewizji już jesienią.

"Z Andrusem po Galicji" to cykl filmów prezentujących miasta Podkarpacia. Ich autorem jest Tomasz Paulukiewicz, a gospodarzem Artur Andrus, znany artysta kabaretowy, poeta i piosenkarz. Artur Andrus odwiedza galicyjskie miasta, przedstawia ich historię i współczesność, a także mieszkańców.
Od 31 lipca do 2 sierpnia ekipa programu kręciła zdjęcia właśnie w Kolbuszowej. W poniedziałek (31 lipca) w przerwie pomiędzy kolejnymi scenami udało nam się porozmawiać z gospodarzem programu - Arturem Andrusem. 

 


Jest Pan w Kolbuszowej od kilku godzin, trudno więc pytać o to, co się Panu tu najbardziej podoba. Zapytam zatem, co do tej pory wpadło Panu w oko?
- Krokodyl mi wpadł w oko, Nil mi wpadł w oko, bo się dowiedziałem z zaciekawieniem, że tutaj płynie prawdziwy Nil i jest krokodyl w centrum miasta do zobaczenia. Teraz będzie mi wpadał w oko skansen i też z ciekawością będę sobie po tym skansenie podróżował, ponieważ też się wychowałem w mieście ze skansenem, czyli w Sanoku. Będę sobie teraz porównywał te dwa skanseny, czym się różnią, co można tutaj zobaczyć.


Czy znał Pan wcześniej Kolbuszową czy to pierwsza wizyta w tym mieście?
- Znałem "rodzinnie" w tym sensie, że mąż mojej kuzynki pochodzi z Kolbuszowej. Ja w ogóle pochodzę z tych terenów, no i przejeżdżałem przez Kolbuszową przez całe lata, jeżdżąc do Sanoka z Warszawy. Nawet nie wiem, czy tu jakiegoś mandatu kiedyś nie zapłaciłem (śmiech). Natomiast często to jest tak, że jak ma się coś blisko siebie, to się tym człowiek nie interesuje. Pamiętam, jak w dzieciństwie wyprawa do Świnoujścia to była dla mnie ciekawostka. Jakby mi ktoś powiedział, jedźmy zobaczyć Kolbuszową, to mógłbym się zdziwić i powiedzieć, po co do Kolbuszowej, jak to jest tak blisko. Cały ten program to jest dla mnie taka sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa, młodości, a przy okazji poznawania takich miejsc, których może wtedy nie poznałem, chociaż powinienem.

Więcej w aktualnym Korso

Lidia Wyzga
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe