Tempo pokazuje, że może. Kto jeszcze?

  • 21.09.2017, 05:00
  • MJ
Tempo pokazuje, że może. Kto jeszcze? Marcin Jastrzębski
Zawodnicy Tempa Cmolas jako jedyni w pierwszych pięciu kolejkach nie stracili punktów. Chętnych do awansu jest jednak więcej niż miejsc premiowanych (dwa). Czołówka się wyrównuje, ale nie wszyscy pokazali pełnię swoich możliwości.

Jak zwykle liga lubi zaskakiwać, choć obecny porządek w tabeli można uznać za dość spodziewany. Nie wszędzie jednak mówi się o awansie, bo w Trzęsówce przed sezonem zastanawiano się nad tym, czy nie wycofać zespołu z rozgrywek, ale ostatecznie zdecydowano się nie zaprzepaszczać wieloletniego wysiłku działaczy, trenerów i zawodników.

Szkoda Rafała
Ostatecznie Vigor ruszył do gry, wygrał nawet pierwsze spotkanie z Dobryninem (1:0), ale teraz, po kilku wysokich porażkach, morale spadło. – Mamy ogromne problemy kadrowe – przyznaje Ryszard Zygmunt, działacz Vigoru. Paru ważnych zawodników Vigoru odeszło m.in. do Floriana (patrz ramka), a skład stale osłabiają wyjazdy zagraniczne. Jeśli do tego dołożymy studentów, którzy wkrótce wyjadą, kadra Trzęsówki będzie jeszcze słabsza. – Szkoda mi trenera Rafała Stróża. Wkłada w pracę sporo serca, a część zawodników go zlekceważyła. Wierzę jednak, że ci, którym zależy, zostaną na dobre i na złe – ubolewa Zygmunt. Celem Vigoru jest teraz dotrwanie do końca rundy, choć niestety można mieć uzasadnione obawy. – Proszę nie kreślić pesymistycznych scenariuszy. Mobilizujemy chłopaków z tygodnia na tydzień, a to nie jest takie proste przy takich wynikach. Nie poddajemy się – zaznacza Zygmunt. Postępy w grze zrobiła Werynianka, ale nadal traci dużo goli i 4 punkty po 5 meczach to zdecydowanie za mało, jak na możliwości tego zespołu. – Potrafimy grać w piłkę, ale wciąż popełniamy masę indywidualnych błędów – zaznacza Mateusz Mytych, trener Werynianki. – W tej lidze nie ma miejsca na finezję, a podstawa to dyscyplina w defensywie, trochę nam jej brakuje – podsumowuje popularny "Mietek". Do czołowych lokat sporo brakuje Orłowi Kosowy, który latem solidnie poszerzył kadrę (patrz ramka). – Chcielibyśmy walczyć o wyższe miejsca, ale wiemy też, że na razie nie mamy argumentów, by myśleć o awansie – ocenia Andrzej Trześniowski, grający prezes Orła. Działacze z Kosów są zadowoleni z pracy, jaką wykonuje trener Dariusz Mielczarek. – Potrafi to wszystko poukładać, ale my jesteśmy mamy młody zespół. Trudno wymagać od młodzieży regularności, choć oczywiście poprzeczka musi iść w górę – zaznacza prezes Orła. Kosowy mają teraz 5 punktów. – Trochę brakowało nam szczęścia. W Przyłęku można było przynajmniej zremisować, może wygrać, a skończyło się porażką – wspomina Trześniowski. Bez parcia na awans kopie Kolbuszowianka. Po długiej przerwie do gry wrócił Sylwester Golonka, ale wkrótce znów wyjeżdża za granicę. – Priorytetem jest praca z naszymi grupami młodzieżowymi – podkreśla Dariusz Wróblewski, prezes Kolbuszowianki. Kadrę poszerzyły Zarębki. Trotyl w ostatniej kolejce znów pokazał, że ma dobrze opanowaną grę w osłabieniu. Walcząc w dziewiątkę, przegrywając 1:2, Trotyl zdołał wyrównać. Karnego, którego na gola zamienił Dorian Pik, wywalczył Łukasz Nowak. Popularny "Klopsik" to od lat kluczowy zawodnik Trotylu. – Drużyna potrafi w trudnych momentach pokazać charakter. Szkoda, że czasem sami sobie robimy "dym", tak jak z Kolbuszowianką. Takie mecze powinniśmy wygrywać – ocenił Mariusz Mokrzycki, grający trener Trotylu. Zarębki raczej nie awansują, ale mogą pourywać punkty faworytom. Akurat lider z Cmolasu trafił na mocno osłabiony Trotyl i wygrał 7:0, ale nie sposób nie docenić wygranej Zarębek na gorącym terenie w Łączkach Brzeskich. 

Więcej w 38 numerze Tygodnika Korso Kolbuszowskie

MJ
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe