"I niech wszyscy wiedzą wkoło, że jak żyć to na wesoło"

  • 21.09.2017, 15:57
  • Lidia Wyzga
fot. L. Wyzga
W niedzielę (17 września) Zespół Ludowy "Cmolasianie" świętował jubileusz 15-lecia działalności. Była to idealna okazja do powspominania, wspólnego śpiewania i biesiadowania.

A wszystko zaczęło się w marcu 2002 roku na zebraniu Kół Gospodyń Wiejskich w Cmolasie. Z pomysłem odrodzenia zespołu ludowego wystąpiła wtedy pani Kazimiera Zagroba. - Powiedziałam, że jak najbardziej jestem "za" i jakoś się to dalej potoczyło - przyznaje z uśmiechem pani Maria Rzeszutek, która od samego początku pełni funkcję kierownika zespołu.

Scenariusz na kolanie
Dalsze wydarzenia potoczyły się ekspresowo. Panie: Maria Rzeszutek, Kazimiera Zagroba oraz Danuta Zuba, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej, wspólnie rozpoczęły prace nad scenariuszem pierwszego przedstawienia. Było to "Wesele cmolaskie". - Opierałyśmy się trochę na scenariuszu, który napisałam sama, na potrzeby pierwszego zespołu. Prawdę mówiąc, to taki pierwszy zespół ludowy powstał w Cmolasie w latach 70. XX wieku. Tworzyli go pracownicy Spółdzielni Kółek Rolniczych. Próby mieliśmy w remizie strażackiej, czyli tu, gdzie teraz jest dom kultury. Wtedy też jeździliśmy po różnych wioskach w powiecie, a nawet w województwie. Zdobyliśmy nawet kilka nagród. Potem, po zmianach ustrojowych, SKR się rozkruszył i nasz zespół też zakończył działalność. Ta myśl, żeby jednak wskrzesić taką grupę, cały czas kręciła mi się po głowie - przyznaje pani Maria. - Chciałam też zaznaczyć, że ten pierwszy scenariusz to ja napisałam na kolanie, z pamięci. Miałam w głowie opowieści mojej babci, mamy i sama też pamiętałam, jak to jest być swaszką, drużką. Problem jednak w tym, że ja ten scenariusz pożyczyłam takiej jednej pani i, niestety, już go więcej nie zobaczyłam - dodaje nasza rozmówczyni.


Premiera na Dzień Matki
Kiedy nowy scenariusz "Wesela cmolaskiego"  był już gotowy, zespół rozpoczął próby. W skład grupy wchodziło wtedy około 20 osób. - Przyznam szczerze, że trochę mieliśmy trudności, żeby uzbierać skład. A żeby wystawić wesele, potrzebowaliśmy przecież kilkanaście osób. Musiała być młoda para, rodzice, starościna, starosta weselny, marszałkowie i drużki. Pamiętam, że na dawnych weselach to tych marszałków czy drużek było nawet i 20 par, a pięć to już obowiązkowo. Razem z panią sekretarz jeździłyśmy więc samochodem po wioskach i werbowałyśmy ludzi. Również mój syn zmawiał kolegów. Ostatecznie się udało - wspomina pani Maria.

Pierwsze próby odbywały się w pomieszczeniach gminnej biblioteki. - Było tam tak ciasno, że nie można się było poruszać. Pomyślałam więc, że pójdę do dyrektora szkoły w Cmolasie i poproszę go o udostępnienie nam sali - wspomina kierowniczka zespołu. Józef Babiarz, dyrektor placówki, przyjął zespół z otwartymi rękami. - Bardzo dużo zawdzięczamy panu dyrektorowi. Udostępnił nam salę, mogliśmy zostawiać tam swoje rekwizyty. Po prostu czuliśmy się jak w domu - mówi pani Maria. Premiera "Wesela cmolaskiego" nie mogła odbyć się więc gdzie indziej, jak tylko w Publicznym Gimnazjum w Cmolasie. Zbiegło się to w czasie z uroczystościami z okazji Dnia Matki.

Więcej w 38 numerze Tygodnika Korso Kolbuszowskie

Lidia Wyzga
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe