Sokół Kolbuszowa Dolna, w najbliższą sobotę zmierzy się z Victorią Czermin

  • 3.11.2017, 15:57 (aktualizacja 03.11.2017 19:04)
  • MJ
Sokół Kolbuszowa Dolna, w najbliższą sobotę zmierzy się z Victorią Czermin W tej sytuacji nominalny obrońca Wilgi – Tomasz Pączek – wykazał się bramkarskimi umiejętnościami. Po przerwie zastąpił on Rafała Ozimka, który musiał opuścić plac gry ze względu na sprawy osobiste. Fot. Marcin Jastrzębski
Wyjątkowo mecz zostanie rozegrany na boisku przy ulicy Wolskiej w Kolbuszowej. W Widełce znów pokaże się Stanisław Pruś, a derbowy mecz odbędzie się w Raniżowie.

Główna płyta obiektu w Kolbuszowej pamięta większe widowiska, ale starcie Sokoła z Victorią nie powinno zawieść. W kwietniu tego roku na tym obiekcie Sokół zremisował z Wisłoką Dębica. Ciężar gatunkowy tego meczu jest nieco inny, ale nikt  w Kolbuszowej nie liczy na spacerek.

"Piątka" w Przecławiu
Sokół w ostatniej kolejce nie "patyczkował" się z niżej notowanym Przecławiem. Albert Orzech wynik otworzył już w 27. sekundzie meczu. – Tomek Chmielowiec szybko rzucił piłkę na skrzydło, a Albert przelobował bramkarza – wspominał Andrzej Skowroński, wiceprezes Sokoła. Za chwilę do siatki rywala trafił Łukasz Korab i nasz zespół mógł ze spokojem konstruować kolejne akcje. – Przeważaliśmy zdecydowanie. Nie wykorzystaliśmy wszystkich sytuacji, ale nie można narzekać, jak się strzela pięć bramek – ocenia Skowroński. 

 

Okazję do wykazania się miał rezerwowy bramkarz Marcin Paterak. – Po "poślizgu" jednego z naszych obrońców wybronił sytuację sam na sam. Dawał radę w innych sytuacjach, choć Team tak naprawdę to zagroził nam dwa razy – zauważał Skowroński. W Sokole cały tydzień jest podporządkowany jak najlepszemu przygotowaniu się do meczu z Czerminem. – Mecz ważny jak każdy inny, ale ten rywal zawsze był dla nas niewygodny, zawsze toczyliśmy z nim twarde pojedynki. Zapraszamy na Wolską, gdzie obejrzeć nas może więcej kibiców – zapowiada wiceprezes Sokoła. 

Po pauzie za kartki wróci Jakub Mokrzycki, a w bramce kolbuszowskiej ekipy znów stanie Norbert Król. Większość zawodników Sokoła to wychowankowie Kolbuszowianki, którzy dużą część swojej piłkarskiej przygody spędzili na kolbuszowskim stadionie. – Mój zespół potrafi grać w piłkę wszędzie, a tym bardziej w Kolbuszowej. 

Spotkania z Czerminem zawsze niosły za sobą sporą dawkę adrenaliny – zapowiada trener Rafał Leśniowski. Victoria w tym sezonie nie jest już tak zdyscyplinowanym zespołem w defensywie jak w poprzednich latach. – Czar żelaznej obrony nieco prysł, o czym świadczy m.in. porażka z Chemikiem, ale trzeba pamiętać, że to ciągle mocny zespół. Ma w składzie wielu zasłużonych zawodników. Może niektórzy są "wiekowi", ale ja nikomu nie zaglądam w metrykę. Grunt, żeby mój zespół zrealizował wszystkie założenia. Nie muszę rozkładał na czynniki pierwsze możliwości Czermina. 

Zdecyduje to, jak pracowaliśmy w tygodniu i dyspozycja w dniu meczu – tłumaczy Leśniowski, który stale pogania swoich zawodników do mocniejszej pracy. – Dopóki będę tu trenerem, to będziemy mocno harować. Chcę wykrzesać z chłopaków maksimum możliwości i dla nas poprzeczka ciągle musi iść w górę – zapowiada trener.

Udany powrót Mazurka
Trzy punkty z Radomyśla Wielkiego wywiózł zespół z Raniżowa. Do składu Raniżovii wrócił grający trener Waldemar Mazurek. – Bez niego nie wygrywamy – zaznacza Jan Samojedny, działacz Raniżovii, który długo pamiętał "Małemu" fakt, że nie wystawił się w zremisowanym meczu z Wilgą Widełka. – To nie kurtuazja. Po prostu z Waldkiem w składzie nasza gra wygląda zupełnie inaczej – zaznacza. Raniżovia postawiła Radomyślance twarde warunki. 

Wynik otworzył Bartek Zimny. – Ze skrzydła piłkę dośrodkowywał Marcin Pietrucha, a Bartkowi pozostało ją dobić. Od bramki dzieliło go jakieś 5 metrów – wspomina. Raniżów podwyższył na 0:2 po stałym fragmencie gry. Po "nakładce" sędzia podyktował rzut wolny pośredni z dwunastu metrów. – Liczyliśmy, że będzie karny, ale chłopaki zamienili tę sytuację na gola. Adrian Żabiński strącił piłkę, a Pietrucha uderzył precyzyjnie po ziemi – dodaje. Po tym golu miejscowi rzucili się do odrabiania strat. Radomyślanka przeważała, a Raniżovia szukała swoich szans w kontrach. – Mieliśmy trzy sytuacje. Może nie takie "setki", ale na 80 procent. Załatwić sprawę mogli Hajkowicz, Wróblewski i Zimny – ocenia. Według działacza Raniżovii nasz zespół zasłużył na trzy punkty. – Byliśmy lepsi, szczególnie było to widać w pierwszej połowie. 

Owszem, po przerwie Radomyślanka nas przycisnęła, ale nie pękliśmy – cieszy się Samojedny. W najbliższej kolejce Raniżów spotka się z Ostrovią Ostrowy Baranowskie. – Jesteśmy faworytem, liczę na zwycięstwo – zapowiada Samojedny. – Łatwo nie będzie – tonuje nastroje trener Mazurek.

Zakręt Wilgi
Kolejna porażka dała do myślenia działaczom i trenerowi Wilgi Widełka. Zespół Pawła Skupińskiego uległ u siebie Chemikowi Pustków i coraz mniej realne wydaje się wyjście Wilgi ze strefy spadkowej przed końcem tej rundy. Goście spod Dębicy szybko objęli prowadzenie. Najpierw wykorzystali gapiostwo Widełki przy rzucie rożnym, a za chwilę stratę przy wyprowadzaniu piłki. Przy stanie 0:2 Wilga ruszyła do ataku, ale brakowało wykończenia. Z dystansu tuż obok słupka uderzył Łukasz Gaweł, a strzał Bartka Sałaty z około 12. metrów został zablokowany przez obrońcę z Pustkowa. 

Widełka po przerwie ruszyła mocniej do przodu, a goście po kontrze zdobyli trzeciego gola. Pozytywną zmianę dał Dominik Guzior, który tuż po wejściu na boisku trafił do siatki. Młody wychowanek Wilgi uderzył z blisko po rzucie rożnym. Dla 17-latka było to pierwsze trafienie w seniorskiej piłce. – Wiem, że trzeba walczyć o miejsce w składzie, a ostatnio rzadko trenuje ze względu na naukę. Chce grać więcej, pojawię się na dwóch ostatnich meczach – zapowiedział Guzior. Widełka w najbliższej kolejce spotka się z Radomyślanką, w której gra trzech były graczy Wilgi: Łukasz Cetnarski, Stanisław Pastuła i Stanisław Pruś. Ten ostatni w Widełce, podobnie jak w Radomyślu łączy grę z rolą trenera.
 
Miły prezent swoim kibiców znów sprawiła Ostrovia. Zespół Roberta Szalonego ograł wyżej notowaną Olchovię. – Nie mogę narzekać, bo wygraliśmy, zdobyliśmy ważne punkty, ale przy 3:0 nie możemy pozwalać rywalowi zdobyć dwóch bramek – oceniał Szalony. Ostrowom zostały jesienią do rozegrania dwa derbowe boje. Najpierw z Raniżovią (pełny skład, wróci Jakub Maciąg) i potem u siebie z Widełką. – Chcielibyśmy zdobyć co najmniej 4 punkty. Tym bardziej że ostatnio punktują prawie wszyscy z dołu tabeli – zaznacza Szalony. 

Więcej w 44 numerze Tygodnika Korso Kolbuszowskie

MJ
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe