Jerzy Osiniak z Kolbuszowej zwiedził blisko 50 krajów

  • 3.02.2018, 11:57 (aktualizacja 02.02.2018 07:22)
  • Joanna Serafin
Jerzy Osiniak z Kolbuszowej zwiedził blisko 50 krajów Fot. Archiwum prywatne - Poznawanie świata to była dla mnie duża przyjemność. Zastanawiałem się, z czego to wynikało i już wiem. Przez 30 lat pracowałem w kinie jako kinotechnik. W samej Kolbuszowej aż 25 lat. Tyle się napatrzyłem na ten świat na tych filmach, że mnie tam ciągnęło. Wyświetlałem m. in. filmy hinduskie czy relacje z karnawału z Malty z La Valletty. Dla mnie to było bardzo ciekawe. Nawet nie przyszło mi wtedy do głowy, że ja tam kiedyś mogę być - mówi pan Jerzy.
Jerzy Osiniak w ciągu 22 lat zwiedził prawie 50 krajów. Zamiłowanie mieszkańca Kolbuszowej do podróżowania wzięło się z... kina.

Mieszkanie pana Jerzego wypełnione jest pamiątkami z podróży. Na ścianach wiszą grafiki, maski, biała broń. Każda z innego zakątka świata. Regał z książkami pęka w szwach. - Bardzo lubię czytać o miejscu, do którego się wybieram. Teraz niestety mój wzrok nie pozwala za bardzo na spędzanie czasu przed książką, więc korzystam z audiobooków – mówi mieszkaniec Kolbuszowej, z którym spotykam się w jego mieszkaniu przy ul. Narutowicza. W rogu pokoju stoi duży telewizor. Przy nim dziesiątki płyt ze zdjęciami. Każda jest opisana. Mamy np. "Skandynawię 2007", "Izrael 2011" czy "Hiszpania i Portugalia 2009". Po sąsiedzku stoi kolejny regał. Ten wypełniony jest z kolei albumami z fotografiami z podróży. - Lubię robić zdjęcia. Po powrocie do domu chętnie wracam wspomnieniami do miejsc, w których byłem – dodaje mój rozmówca.
 
Bez Sycylii
Rok 1995. To właśnie wtedy pan Jerzy zdecydował, że jedzie w świat. - Wcześniej, w latach 70., zabierałem żonę i dzieci. Jechaliśmy co roku na kemping na trzy tygodnie. Objechaliśmy te miejsca, które za komuny były możliwe do zwiedzenia m.in. Bułgarię, Jugosławię, Austrię czy Włochy. Sam wybrałem się też do Rosji, gdzie byłem w Petersburgu czy Moskwie – wylicza pan Jerzy Osiniak.
W 1976 roku, w wieku 37 lat, mój rozmówca pojechał wraz ze swoim kolegą z Weryni do Włoch. - Wtedy trzeba było się starać o przydział 130 $ na głowę i paszporty. Udało się. Wsiedliśmy do mojego fiata 125 p wypełnionego sprzętem turystycznym i żywnością i ruszyliśmy najpierw do Bolonii przez Wiedeń, później zwiedzaliśmy Rzym, Florencję przez Monte Cassino aż do Neapolu. Trzy tygodnie jazdy i zwiedzania – wspomina mieszkaniec Kolbuszowej, który jednocześnie zaznacza, że była to podróż niespełniona. - Nie dojechaliśmy do Sycylii. Zaczynało brakować nam pieniędzy, a sam prom sporo kosztował. Wróciliśmy do domów.
 
Za namową
Mieszkaniec Kolbuszowej spędził również kilka lat w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie tylko pracował, ale także podróżował. Po powrocie wybudował dzieciom dom i otworzył sklep, które ze wspólniczką prowadzi do tej pory. - To właśnie moja wspólniczka mnie wypchała w świat. Namawiała mnie, żebym pojechał. Żebym coś jeszcze zobaczył w życiu. No i mnie przekonała – mówi pan Jerzy.
Kolbuszowianin zdecydował się nie na podróże indywidualne, ale te organizowane przez biura podróży. - Dzięki temu mam pewność, że będę widział to, co jest najpiękniejsze w danym kraju: zabytki, przyrodę i kulturę – stwierdza mój rozmówca.

Więcej w 5 numerze Tygodnika Korso Kolbuszowskie

Joanna Serafin
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe