O kolbuszowiance, Anecie Konefał, robi się w Polsce coraz głośniej. To właśnie ona znalazła sposób, jak sprawić, żeby czytanie kojarzyło się dzieciom z czymś przyjemnym

  • 8.09.2018, 14:30
  • Joanna Serafin
O kolbuszowiance, Anecie Konefał, robi się w Polsce coraz głośniej. To właśnie ona znalazła sposób, jak sprawić, żeby czytanie kojarzyło się dzieciom z czymś przyjemnym Fot. J. Serafin Droga widoczna na zdjęciu prowadzi przede wszystkim do pól. Jak podkreśla Bronisław Stec, radny z Woli Raniżowskiej, jest bardzo ważnym traktem i daje ogromne możliwości zarówno rolnikom, jak i pozostałym mieszkańcom.
Aneta Konefał, na co dzień dyrektor Przedszkola Publicznego nr 1 w Kolbuszowej, jest autorką projektu "Mały Miś w świecie wielkiej literatury".

W tym roku wystartowała jego trzecia edycja projektu, a pomysłem kolbuszowianki na zachęcenie dzieci i ich rodziców do głośnego czytania zainteresowało się duże, ogólnopolskie wydawnictwo.

Jest pomoc

- Otrzymałam ogromną pomoc techniczną, z czego się bardzo cieszę. Nie muszę już odpowiadać na maile, wystawiać certyfikatów. Zajęło się tym wydawnictwo, a ja mogę w całości poświęcić się projektowi - przyznaje nasza rozmówczyni i dodaje, że projekt cieszy się coraz większym zainteresowaniem nie tylko w Polsce, ale również m.in na Litwie, w Wielkiej Brytanii czy Belgii. - Tylko w pierwszym dniu rekrutacji zgłosiło się do niego ponad tysiąc przedszkoli. Myślę, że w tym roku "zmisiujemy" ich co najmniej trzy tysiące - dodaje nasza rozmówczyni.

Okazja do czytania

O co chodzi z Małym Misiem? Przepis jest prosty. Każde przedszkole wybiera jednego misia. Maskotka już na dzień dobry kojarzy się dzieciom z czymś przyjemnym. W trakcie trwania projektu jest ona ubierana w różne stroje, nawiązujące do omawianej literatury. - Taki przedszkolny miś wędruje od domu do domu przedszkolaka. Rodzice mają za zadanie przeczytać misiowi bajkę na dobranoc. Inaczej mówiąc, z misia, stworzyliśmy okazję do czytania - wyjaśnia Aneta Konefał.

Miłe i ciepłe

Dodatkowo miś ma ze sobą dzienniczek, w którym dziecko musi wykonać obrazek dla misia lub odrysować swoją rączkę na pamiątkę wizyty tego wyjątkowego gościa. - Ten projekt jest naprawdę bardzo prosty i może w tym tkwi jego siła. Kojarzy się dzieciom z dobrymi rzeczami, bo misie są miłe i ciepłe. Chcemy, żeby literatura też się tak dzieciom kojarzyła, to czytanie to coś, co lubią - dodaje Misiowa Mama.

Więcej w aktualnym numerze Korso.
Joanna Serafin
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
gragra
gragra 9.09.2018, 20:31
Większość przedszkolaków lubi jak się im bajeczki czyta i nie potrzeba misia do zachęty. Jak rodzicom się nie chce dziecku czytać to i misiu nie pomoże.
Babcia Ela
Babcia Ela 8.09.2018, 16:56
Kiedyś obraz chodził od chałupy do chałupy i korzystało się z modlitewnika. Teraz będzie "Kłaniamy ci się o wielki misiu i poczytamy ci bajeczkę". Czy projekt fajny? Niefajny! Bo jak "dziecko musi" w tym dzienniczku .... to dla mnie już nie jest to fajne. Pluszowa indoktrynacja od małego. Bleee.

Pozostałe