Ciekawy problem pojawił się na ostatniej sesji Rady Gminy w Cmolasie

  • 26.11.2017, 11:57
  • Lidia Wyzga

Podziel się:

Oceń:

Ciekawy problem pojawił się na ostatniej sesji Rady Gminy w Cmolasie L. Wyzga
Czy sołtys, który jednocześnie pełni mandat radnego powiatowego, na sesjach rady gminy może wypowiadać się jako przedstawiciel powiatu? Czy może obecni na obradach mają zapomnieć, że sprawuje on taką funkcję i mają w nim widzieć tylko gospodarza wioski? - takie dylematy pojawiły się na ostatniej sesji Rady Gminy w Cmolasie.

Gmina Cmolas ma dwóch przedstawicieli w Radzie Powiatu Kolbuszowskiego: Krzysztofa Sochackiego z Cmolasu oraz Ryszarda Sukiennika z Trzęsówki. Obaj panowie pełnią także funkcję sołtysów w swoich miejscowościach i co za tym idzie, biorą udział w sesjach Rady Gminy w Cmolasie. Wtedy to, jako gospodarze wiosek, pytają i zabiegają o sprawy swoich mieszkańców. Obecni na sesji radni i sołtysi z gminy Cmolas wykorzystują ich obecność i podpytują o sprawy rangi powiatowej. Pytanie tylko, czy tak mogą?

 

 

Sołtysi, nie radni
Obszerna dyskusja wokół tego tematu rozgorzała na ostatniej sesji Rady Gminy w Cmolasie (9 listopada). Wszystko zaczęło się od wystąpienia Jerzego Magdy, sołtysa Ostrów Baranowskich, który postanowił wrócić do tematu dowozu młodzieży z jego miejscowości do Kolbuszowej. Gospodarz wsi wytknął "gminnym" radnym powiatowym, że jako przedstawiciele powiatu nie dołożyli starań, aby ten dowóz ulepszyć. Żale gospodarza sołectwa szybko przerwał Stanisław Sukiennik. Przewodniczący rady zaznaczył, że on nie zapraszał na sesję żadnego radnego powiatowego. I chociaż fizycznie Krzysztof Sochacki i Ryszard Sukiennik, a więc przedstawiciele rady powiatu, uczestniczą w obradach, to występują na nich tylko w roli sołtysów. - Nie zapraszałem ani jednego radnego powiatowego, ponieważ taki wniosek z żadnych waszych ust nie padł - podkreślił szef rady miejskiej. - Gdybym ich zaprosił, moglibyście się do nich zwracać. Także proszę nie obrażać na sesji, ponieważ tutaj nie ma oficjalnie żadnego radnego powiatowego. Są tylko sołtysi. To, że ich widzicie, to nie znaczy, że są obecni jako radni powiatowi, więc się szanujmy - dodał i zaznaczył: - Bardzo chętnie was radni powiatowi zaproszę, jeśli taki wniosek padnie z ust radnych.

Całodobowa służba
Tłumaczenia przewodniczącego rady wprawiły zebranych w lekkie zdziwienie. - Panie przewodniczący, ja mam taki wniosek i prośbę. No bo to jest tak, sołtys zwraca się do radnych powiatowych, oni tu są, a jednak ich nie ma. Nie jest chyba żadnym problemem, bo my nie życzymy sobie zapraszać radnych z sąsiednich miejscowości, ale naszych radnych, żeby na zawiadomieniu o sesji, które pisze się do sołtysa, to jeszcze dopisać "radny powiatowy". I wtedy na sesji będzie można uzyskać odpowiedź - mówił Tadeusz Jagodziński, gospodarz Hadykówki. Jego wniosek zyskał poparcie innych samorządowców. Stanisław Sukiennik jednak nie ustępował. - Ja nie mam takiego prawa. Muszę mieć wnioski od radnych - tłumaczył przewodniczący rady. Z tym jednak nie zgodzili się Tadeusz Jagodziński i Krzysztof Sochacki. Sołtysi podkreślali, że decyzję o tym, kto weźmie udział w obradach, podejmuje właśnie przewodniczący rady. - Chyba to pan podpisuje i wysyła zaproszenia - mówił gospodarz Hadykówki. Wtórował mu sołtys Cmolasu: - Według mojej wiedzy statut przewiduje, że program sesji i listę zaproszonych gości ustala przewodniczący. Bardzo by nam było miło, jakby na zaproszeniu obok "sołtysa" widniało jeszcze "radny powiatowy" - sugerował członek Rady Powiatu w Kolbuszowej. - Jest to jednak niekonieczne, bo nie przestajemy pełnić funkcji radnego. My ją pełnimy całodobowo - dodał sołtys Cmolasu.

Więcej w 47 numerze Korso Kolbuszowskie

 

 

Lidia Wyzga

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Huciur
Huciur 26.11.2017, 20:58
Problemem są też radni gminni , którzy mają dbać o interesy swojej miejscowości. Dla przykładu radny z Huty Komorowskiej ma zatrudnioną żonę w szkole , pracodawcą jest wójt , z racji swojego interesu nigdy nie zagłosuje wbrew wójtowi. Przykładem np głosowania w sprawie likwidacji szkoły w H.Komorowskiej. Zresztą nie tylko ten przykład , inni mają zatrudnionych na garnuszku gminnym dzieci , zięciów itp. Dlatego warto by się było przyjrzeć takim sytuacjom by nie było konfliktu interesów po której stronie się opowiadać , dbać o rodzinę czy o dobro wspólne ...
jo
jo 27.11.2017, 20:31
Dobrze radzisz hucior.
mieszkaniec
mieszkaniec 26.11.2017, 17:54
Sołtys i radny p. Sochacki ma rację , reprezentuje gminę zawsze i wszędzie , nawet na drodze, jeśli wyborca zada mu pytanie , jest zobowiązany odpowiedzieć. Dziwne reguły ustala Sukiennik , to nie jest prywatny folwark. przewodniczącego rady i zasada gęba w kubeł, niech pokaże konkretny zapis w regulaminie zabraniający odpowiedzi obecnym na radzie przedstawicielom wyborców gmny Cmolas.
mieszkaniec
mieszkaniec 26.11.2017, 18:28
Jak Sukiennik nie chce odpowiadać, to niech zrezygnuje z funkcji radnego i będzie miał spokój.

Pozostałe