Gmina Cmolas. Szacowanie szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta i problemy z uzyskaniem odszkodowania

  • 01.09.2018, 14:30
  • Bartosz Posłuszny

Podziel się:

Oceń:

Gmina Cmolas. Szacowanie szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta i problemy z uzyskaniem odszkodowania Fot.Archiwum
Nasz Czytelnik, mieszkaniec Porąb Dymarskich, skarży się na działania związane z szacowaniem szkód, wyrządzonych przez sarny i jelenie na jego polu.

W Porębach Dymarskich przez duże zalesienie i małe skupiska domów mieszkańcy często mają problemy z dzikimi zwierzętami, które zjadają ich plony. W minionym tygodniu nasz Czytelnik informował nas o swojej szkodzie. - Sarny i jelenie zjadły mi owies - mówił rolnik z Porąb. - Przyszedł do mnie przedstawiciel koła łowieckiego i stwierdził szkodę. Był sam. Nie było żadnego przedstawiciela z gminy - dodał nasz rozmówca.

 

Kto w Porębach

 

W Porębach Dymarskich pieczę nad polami i lasami ma okręg łowiecki "Knieja" z Majdanu Królewskiego. - Najpierw przyjechał ktoś z koła łowieckiego - relacjonuje mężczyzna. - Później, w innej części pola, szacowaniem zajął się Urząd Marszałkowski i też przyjechał jakiś przedstawiciel - opowiada rolnik, któremu sarny i jelenie zjadły owies.

Jak informuje Ryszard Gurdak, prezes "Kniei", szacowanie u mieszkańca Porąb zakończyło się w środę, 22 sierpnia. Dodał również, że szacowaniem powyżej 150 m od zabudowań zajmują się koła łowieckie, natomiast, jeżeli pola uprawne znajdują się bliżej gospodarstw, wówczas szkodami zajmuje się Urząd Marszałkowski w Rzeszowie.

 

Zakończenie sprawy

Mieszkaniec gminy Cmolas przyznaje, że ma żal o czas i skomplikowane procedury dotyczące szacowania. - Sprawa się zakończyła - mówi rolnik. - Przedstawiciele z Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie wycenili jeden teren, a koło łowieckie drugi. Tylko że, jeżeli chodzi o szacowanie przez leśniczych, to był tylko jeden przedstawiciel. Nie było ani sołtysa, ani nikogo z gminy - informuje i dodaje, że jeżeli ktoś chce odzyskać pieniądze za szkody, to często musi je sam "wyszarpać". - Żeby dostać odszkodowania, to nie dość, że trzeba się nachodzić, to jeszcze trzeba się o te pieniądze wykłócić z kołem łowieckim. A przecież one mi się należą. Oni do odszkodowań to nie są chętni - kwituje Czytelnik. 
Mieszkaniec Porąb otrzymał swoje odszkodowanie, ale jak sam mówi, nie było to łatwe, dlatego jego zdaniem, tak mało osób zgłasza szkody, ponieważ nie chcą mieć do czynienia ze skomplikowaną biurokracją.

Bartosz Posłuszny

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe