W sobotę mecz Sokoła Kolbuszowa Dolna "o życie" z Błękitnymi Ropczyce

  • 4.10.2018, 21:46 (aktualizacja 04.10.2018 22:22)
  • Marcin Jastrzębski
W sobotę mecz Sokoła Kolbuszowa Dolna Fot. Marcin Jastrzębski Zespół Sokoła (na niebiesko) stracił w 10 meczach na poziomie czwartej ligi aż 25 bramek. Nie dziwne, że najwięcej mówi się o grze obronnej naszej drużyny.
Zawodnicy Sokoła w ostatniej kolejce przegrali piąty mecz z rzędu. Bolączką naszej drużyny jest gra defensywna.

Wiceprezes i sponsor Sokoła – Andrzej Skowroński -  myśli już o kimś, kto mógłby wzmocnić obronę kolbuszowskiej drużyny.

– Będziemy szukać kogoś wartościowego. Zarówno do obrony, jak i do pomocy – przyznaje popularny "Olek". Żeby jednak wzmocnienia miały sens, nasz zespół musi "odpalić" w październikowych meczach.

We wrześniu nasz zespół przegrał wszystkie mecze: 5 w lidze i jeden w okręgowym Pucharze Polski.

– Jak się zatnie, to się zatnie, ale wierzę w tym chłopaków – mówił jeszcze przed bojem w Krośnie trener Rafał Leśniowski. – Marzę o 20 punktach na koniec rundy, przydałoby się mieć chociaż 18 – ocenia Skowroński, który, podobnie jak spora grupa kibiców, kibicował naszej ekipie w Krośnie.

Sokół bardzo dobrze rozpoczął to spotkanie. W szóstej minucie do siatki miejscowych trafił Łukasz Korab. – To była bardzo ładna akcja. Michał Mazurek pokazał się na skrzydle, dograł w pole karne, a "Kori" precyzyjnie przymierzył – wspominał Skowroński.

Syn Waldemara Mazurka nie dograł jednak do końca pierwszej połowy, bo naciągnął mięsień czworogłowy. Można powiedzieć, że do przerwy nasza drużyna kontrolowała przebieg tego meczu. Po zmianie stron nasi jednak nie uniknęli błędów w obronie. Kolejny raz zapłacili za nią wysoką cenę.

– Naprawdę te Karpaty nic wielkiego nie zaprezentowały. Umiały jednak wykorzystać nasze pomyłki – oceniał Skowroński. Gol na 1:1 padł przez nieskuteczne próby wybicia piłki po rzucie rożnym.

– Zabrakło zdecydowania, może komunikacji, krośnianie wdusili tego gola – oceniał Skowroński. Karpaty za kilka minut wyszły na prowadzenie. Po dośrodkowaniu niefortunnie zainterweniował Kamil Kużdżał. Piłka po jego próbie zażegnania niebezpieczeństwa wpadła do siatki naszej drużyny. – Bolało – przyznawał Skowroński.


Więcej w aktualnym Korso


Marcin Jastrzębski
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Przepraszamy, ale możliwość komentowania jest niedostępna.

Pozostałe