Klasa B7 Rzeszów. Zakończyli ze zmianą lidera

  • 8.11.2018, 07:00
  • Marcin Jastrzębski
Klasa B7 Rzeszów. Zakończyli ze zmianą lidera Fot. M. Jastrzębski Nz. rzut wolny w wykonaniu Mateusza Wąsika. Kapitan Wilgi w ostatnich dwóch meczach zdobył 4 gole.
Zespół rezerw Sokoła Kolbuszowa Dolna przezimuje na pierwszym miejscu, bo w ostatniej kolejce dość niespodziewanie punkty straciła Kolbuszowianka. Na koniec nie potknęła się ani Raniżovia, ani Werynia.

Werynianka w ostatniej jesiennej kolejce rozbiła Hadykówkę. - Mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero po przerwie - wspominał Mateusz Mytych, trener i prezes klubu z Weryni. Wywalczone przez jego zespół trzecie miejsce  jest w klubie spod Kolbuszowej rozpatrywane w kategoriach miłej niespodzianki. - Nie mogę tej rundy ocenić inaczej niż pozytywnie - dodaje popularny "Mietek". - Graliśmy na dość równym poziomie przez całą jesień.

Jesteśmy w ścisłej czołówce, ale nie zamierzam składać żadnych deklaracji. O co powalczymy na wiosnę? O trzy punkty w każdym kolejnym spotkaniu, nic więcej nie będę zapowiadał.

Trzeba się cieszyć z tego, co już ugraliśmy - mówi Mytych. - Utrzymaliśmy trzecie miejsce, to fajnie wygląda. Nie ma sensu na cokolwiek się napalać, będziemy grać swoje - zapowiada Grzegorz Gancarczyk, bramkarz Werynianki. Werynia latem wzmocniła się lewym obrońcą Bartkiem Michalczykiem. Doszedł również napastnik Karol Tylutki, który miał sporą przerwę z grą w piłkę.

 

Kiedyś kopał m.in. w Sokole Kolbuszowa Dolna i mając niezły potencjał, znacznie pomógł Weryniance w kilku ostatnich meczach. - Nie zmieniło się wiele w kadrze, a zmieniły się wyniki, na lepsze. Na pewno poprawiła się skuteczność pod bramką rywali - oceniał Gancarczyk.

Hadykówka zaś zdobyła tylko 10 punktów. - Do drużyny weszło sporo juniorów, potrzebujemy czasu - mówił Konrad Jaskot, zawodnik Ceramiki.

Zniżkę formy pod koniec rundy zanotowała Kolbuszowianka. Zespół Bogusława Cieśli mógł jednak utrzymać fotel lidera. Jego podopieczni zapowiadali walkę o trzy punkty w Siedlance, ale ostatecznie musieli zadowolić się remisem.

- Liderowi nie szła gra na naszym małym boisku - przyznawał Grzegorz Kuźma, trener Błękitnych. Dla Siedlanki punkt z Kolbuszowianką nieznacznie osłodził słabą rundę. - Coś się zacięło. Po pierwszych meczach wyjechało mi dwóch ważnych zawodników: Łukasz Bońdos i Andrzej Stec. Schemat posypał mi się jeszcze mocniej, gdy paru chłopaków zaczęło studia, miałem problemy kadrowe - oceniał Kuźma.

 

Więcej w aktualnym numerze Korso

Marcin Jastrzębski
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe

optAd360 AI Engine -please insert this code on EVERY PAGE at the top of thesection- ---------------------------------------------------------------