Co dalej ze szkołą specjalną w Kolbuszowej Dolnej? Jaki będzie jej los?

  • 6.01.2019, 07:00
  • Joanna Serafin
Podziel się:
Oceń:
Co dalej ze szkołą specjalną w Kolbuszowej Dolnej? Jaki będzie jej los? Fot. Urząd Miejski w Kolbuszowe Tak ma się prezentować rozbudowana szkoła od strony północno -zachodniej.
Rozbudowa za kilka milionów złotych, a może skorzystanie z innego, już wybudowanego obiektu? - to propozycje na polepszenie warunków uczniów Zespołu Szkół Specjalnych w Kolbuszowej Dolnej. Część radnych nowej kadencji postawiła sobie konkretny cel - zadbać o niepełnosprawnych wychowanków szkoły specjalnej prowadzonej przez gminę.

O losie placówki i jej podopiecznych samorządowcy dyskutowali przez prawie dwie godziny podczas komisji oświaty zorganizowanej 17 grudnia. 

 

Kto chciał szkoły 

Burmistrz Jan Zuba zaczął od przypomnienia historii powstania szkoły specjalnej w Kolbuszowej Dolnej. Podkreślił, że zadanie to, mimo że należy do powiatu, realizuje gmina. Obecny na spotkaniu starosta Józef Kardyś odbił piłeczkę, zwracając uwagę na to, że to gmina wystąpiła do powiatu o podpisanie porozumienia, na mocy którego mogła uruchomić tę placówkę na bazie wygaszanej szkoły podstawowej w Kolbuszowej Dolnej. 

Słowa te potwierdził radny Józef Fryc. - To myśmy prosili starostę, a nie starosta nas, żeby szkoła specjalna w Kolbuszowej Dolnej była. Zaproponowaliśmy takie rozwiązanie z ówczesnym burmistrzem Chmielowcem, ponieważ myśleliśmy, jak uratować nauczycieli, który tracili pracę - przypomniał radny z wieloletnim stażem.

Trudno się pomieścić

O trudnej sytuacji lokalowej placówki mówiła podczas spotkania jej dyrektor - Marzena Mytych. Do szkoły uczęszcza obecnie ponad 50 dzieci z różnych części naszego powiatu. - Brakuje nam takiego zaplecza jak sala sportowa czy specjalistyczne gabinety, które teraz bardziej przypominają niewielkie klitki. Brakuje sali logopedycznej i psychologicznej - wyliczała dyrektor. -  Z pomieszczenia biblioteki udało nam się wygospodarować salę wyciszeń. To pomieszczenie bez okien, ze ścianami wyłożonymi pianką czy materacami, w którym przebywa uczeń, aby doprowadzić go do takiego stanu, żeby nie zagrażał sobie i innym dzieciom - dodała przedstawicielka szkoły. 

Podczas komisji zwrócono uwagę na liczbę nauczycieli i pracowników szkoły. W 2014 r. było to 54,53 etatów, a cztery lata później - 44,57 etatu. - Wiem, że tego personelu troszkę jest, ale każdy jest potrzebny. My nie wymyślamy sobie żadnych dodatkowych przedmiotów - zapewniała Marzena Mytych, podkreślając, że szukała oszczędności, gdzie się da. Nie zawsze jednak da się tworzyć klasy liczące więcej osób, aby te koszty zminimalizować.


Więcej w aktualnym numerze Korso.

Joanna Serafin

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Majdaniarz
Majdaniarz 6.01.2019, 10:54
Ważne ze na synagogę starczyło. Społeczność żydowska jest przecież taka uboga, a jakaś tam szkoła ? Po co ?

Pozostałe