Sport. - Jak wycofywaliśmy się z rozgrywek klasy okręgowej, to wielu złościło się na mnie - mówi Jan Samojedny, działacz klubu z Raniżowa

  • 10.01.2019, 08:20 (aktualizacja 10.01.2019 14:23)
  • Marcin Jastrzębski
Podziel się:
Oceń:
Sport. - Jak wycofywaliśmy się z rozgrywek klasy okręgowej, to wielu złościło się na mnie - mówi Jan Samojedny, działacz klubu z Raniżowa Raniżovia (z piłką Sławomir Sałek, najskuteczniejszy zawodnik w rundzie jesiennej) zachowała szansę na awans.
- Po czasie przyznają mi rację. Wszyscy zrozumieli, że lepiej grać swoimi – zaznacza Jan Samojedny.

Raniżovia w poprzednich sezonach zatrudniała wielu najemników. W sezonie 2017/18 w pierwszym składzie trudno było znaleźć chłopaka z Raniżowa. Zespół tworzyły dwa obozy: rzeszowski (związany z ekstrenerem Adrianem Żabińskim) i kolbuszowski (związany z ówczesnym trenerem Waldemarem Mazurkiem).

Wróciła atmosfera

Jeśli chodzi o wynik sportowy, to zdobycz punktowa drużyny Mazurka powinna zadowalać zarząd Raniżovii. Jedyny piłkarski zespół z gminy Raniżów utrzymanie w "okręgówce" w poprzednim sezonie zapewnił sobie praktycznie już po rundzie jesiennej. – Wynik był dobry, ale nie było atmosfery. Szczerze, po meczu nawet nie było z kim usiąść i piwa się napić. Jedni zabierali się do Kolbuszowej, a drudzy do Rzeszowa – wspomina Samojedny. Budżet na rok 2018 w największym stopniu pochłonęła runda wiosenna. Letnia rewolucja zakładająca pożegnanie wszystkich zewnętrznych zawodników pozwoliła zakończyć rok bez zadłużania. – Jakbyśmy zostali w "okręgówce" na kolejny sezon, to byśmy na koniec 2018 roku mieli długi albo padli – dodaje Samojedny. – To były ogromne koszty. Miesięcznie wynosiły około 8 tysięcy złotych – opisuje szef obiektów w Raniżowie. Nawet tak duży budżet jak ma Raniżovia (około 80 tysięcy rocznie), nie byłby w stanie tego wytrzymać. 

Warto dodać, że jedną czwartą tego budżetu pochłaniają opłaty związany z utrzymaniem stadionu, ale mimo wszystko Raniżovię śmiało można nazwać jednym z najbogatszych klubów na tym poziomie rozgrywkowym na Podkarpaciu, jeśli nie w całej Polsce. – Najważniejsze, że teraz samorządowe pieniądze nie są wydawane poza granice naszej gminy na opłacanie zawodników z zewnątrz – cieszy się Samojedny. Krok, na jaki zdecydowała się Raniżovia, był podyktowany m.in. niezadowoleniem kibiców. – Jakiś wielkich nacisków nie było, ale niejednokrotnie słyszałem z trybun: "grajcie swoimi". Dlatego podjęliśmy decyzję o wycofaniu z "okręgówki", bo od razu musieliśmy sobie zdać sprawę z tego, że nasi wychowankowie nie dadzą rady skutecznie rywalizować na takim poziomie rozgrywkowym – podkreśla działacz Raniżovii.

Wartościowe powroty

Zespół z Raniżowa jesienią wywalczył 22 punkty, co dało mu czwarte miejsce w ligowej hierarchii. – Oceniam ten wynik jako bardzo dobry. Nie liczyłem na tyle. Skleiliśmy zespół kilka tygodni przed startem ligi i tak naprawdę to nie byłem pewny, czy zrobimy 15 punktów, a okazało się, że jesteśmy w ścisłej czołówce – cieszy się Samojedny. Raniżovia może jeszcze w tym sezonie wywalczyć awans do wyższej ligi, bo do drugiego premiowanego awansem miejsca traci zaledwie trzy oczka.  – Wiem, że rezerwy Sokoła Kolbuszowa Dolna to pewniak do awansu. "Olek" nie odpuści, ale Kolbuszowiankę możemy jeszcze wyprzedzić, choć wielkiego ciśnienia u nas na to nie ma – opisuje Samojedny. 

W raniżowskim klubie nikt jednak nie robi tajemnicy z tego, że celem pierwszej drużyny jest awans do A klasy. – Bo to trochę wstyd, żeby taki Raniżów kopał się w najniższej lidze. Myślę, że A klasa to dla nas optymalna liga, będziemy  chcieli zadomowić się tam w najbliższych latach. Żeby wejść do okręgówki, trzeba by znów opłacać wielu zawodników z zewnątrz, a do tego nie chcemy wracać. Zresztą, nie tylko my o tym się przekonaliśmy. Przerabiała to niedawno Widełka i Ostrowy Baranowskie – zapowiada Samojedny. Żeby Raniżovia miała kim grać, szefowie tego klubu musieli latem nie tylko zmobilizować juniorów, ale również podzwonić po kilku byłych zawodnikach. Udało się namówić środkowego obrońcę Sławomira Sałka (najlepszy strzelec drużyny: 9 bramek) oraz m.in. Marka Mikołajczaka. – Chciałem jeszcze "skręcić" Jakuba Miazgę, ale ten nie dał się tknąć – wspomina Samojedny. Kibice czekają na powrót m.in. Piotra Rosoła.


Więcej w aktualnym numerze Korso.

Marcin Jastrzębski
  • TAGI:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Miejscowy
Miejscowy 10.01.2019, 19:17
Tak się tylko ***i. Gdyby hajs sie zgadzał to nadal nikt nie stawiałby na swoich. Zarząd udawałbu, że problemu nie ma. Wystarczy sprawdzić składy sprzed kilku sezonów na "Łączy nas pilka". Swoich tam nie ma. Bo.... kazdy z kolejnych trenerów ciągnął za sobą piechotę zaciężną. Mikoś, Rochecki czy inni gorsi. A miejscowi? Grali wtedy w takich klubiksach jak zacisze Trześń (4 grajków nawet), Budy Głogowskie, Sokołów lub po prostu odpuszczali sport, widząc takie podejście. A zaznaczyć warto, że wcale nie byli gorsi.
Na miejscu stałych kibixów, ktorzy w więks,osci sami wyciągali Raniżów z B klasy ponad 20 lat temu szlag by mnie trafił. Rzuciłbym to w *** i na stadion nie przyxhodził (w końcu wypic można też w gospodzie). A tak tylko obserwują jak ten cały och trud...jak krew w piach.
Optymalną ligą dla Raniżovii jest i będzie V liga (szczególnie teraz, gdzie nie gra tam nikt wartościowy). Dziękuję.

Pozostałe