- Nie mam w drużynie pozycji, na której potrzebne byłoby nam wzmocnienie - mówi prezes i trener Wilgi Widełka, Łukasz Gniewek

  • 19.01.2019, 07:00 (aktualizacja 20.01.2019, 16:14)
  • Marcin Jastrzębski
Podziel się:
Oceń:
- Nie mam w drużynie pozycji, na której potrzebne byłoby nam wzmocnienie - mówi prezes i trener Wilgi Widełka, Łukasz Gniewek Fot. M. Jastrzębski Gracze Wilgi Widełka (nz. z piłką Łukasz Pruchnik) mają za sobą niezłą rundę jesienną. Jak zaprezentują się na wiosnę?
Odmłodzona, przemodelowana Widełka jesienią zdobyła 19 punktów i obecnie zajmuje piąte miejsce w ligowej tabeli.

Wilga zmieniła sposób myślenia o prowadzeniu klubu i drużyny seniorów. W sezonie 2017/18 drużyna zajęła ostatnie miejsce w klasie okręgowej. Nowy zarząd, na którego czele stanął jednocześnie trener tej ekipy – Łukasz Gniewek – zdecydował się nie podejmować walki w A klasie, a budować zespół od podstaw, od najniższego szczebla rozgrywek.

Dobra frekwencja

Doszło do rewolucji kadrowej. Odeszli opłacani przed sponsorów gracze m.in. z Rzeszowa, Kolbuszowej, a do gry wróciło sporo miejscowych chłopaków, przede wszystkich młodych ludzi. - Podsumowując rundę jesienną teraz, jestem bardzo zadowolony z rezultatów. Równie dobrze wyglądają sprawy organizacyjne, co dla mnie, jako młodego prezesa, było bardzo istotne – mówi Gniewek. – Przyznaję, że przed rozpoczynającym się sezonem byłem troszkę przerażony. Było dużo spraw organizacyjnych, z którymi musiałem się zmierzyć, ale dzięki pomocy całego zarządu udało się podołać zadaniu i teraz wszyscy jesteśmy zadowoleni – dodaje szef Wilgi. Latem mocno wsparli go dotychczasowi działacze Widełki, szczególnie Zenon Samojedny i Sławomir Jamróz. Nowy zarząd Wilgi, wybrany w lipcu, stworzyli głównie zawodnicy Widełki. - Myślę, że cały zarząd spisał się bardzo dobrze, co przełożyło się na cały zespół. Jeśli chodzi o drużynę, to najbardziej cieszy to, że zawodnicy poczuli się odpowiedzialni za drużynę – ocenia Gniewek. Drużyna miała więcej lepszych niż gorszych meczów. Dość powiedzieć, że przegrała tylko dwa mecze, tyle samo co lider z Kolbuszowej Dolnej. Różnica jest jednak taka, że rezerwy Sokoła częściej zgarniały komplet punktów, a Wilga aż cztery razy zremisowała. Gniewkowi podobało się zaangażowanie wszystkich zawodników. - Każdy każdego uzupełniał, podpowiadał i ratował również kolegę z opresji. Drużyna jest świeża, młoda, głodna gry i sukcesów. Frekwencja na treningach była bardzo wysoka. Czego chcieć więcej? Myślę, że obraliśmy dobry kierunek i nie pozostaje nam nic więcej, jak robić to, co do tej pory. My nie musimy, my możemy, przeciwnicy niech grają pod presją – mówi trener Widełki.   Wilga rozpoczęła przygotowania we wtorek, 8 stycznia. Zespół ma trenować trzy razy w tygodniu: dwie jednostki w hali, jedna w terenie. Później dojdą gry kontrolne. Podopieczni Łukasza Gniewka zmierzą się m.in. z Huraganem Przedbórz i Werynianką Werynia. – Jestem w trakcie ustalania konkretnych terminów i rywali – informuje Gniewek. O co Wilga powalczy w rundzie rewanżowej? - Będziemy grać swoje, postaramy się wygrywać mecze i sprawiać przyjemność sobie, jak i swoim kibicom. Jesteśmy młodym zespołem i widzę, że chłopaki naprawdę są głodni gry i sukcesów – opisuje trener Wilgi, który chce solidnie przygotować zespół pod względem motorycznym - Przygotowania do rundy zaczynamy mocnym przygotowaniem fizycznym i na to głównie stawiamy. Mam nadzieję, że się nie mylę i to przyniesie nam sukces – ocenia Gniewek.

Rozchwytany Pruchnik

W kadrze ekipy z Widełki raczej nie dojdzie do dużych zmian. Co najmniej dwa kluby z wyższych (Hucina, Majdan Królewski, Przedbórz) zainteresowane są pozyskaniem obrońcy Łukasza Pruchnika. Ten jednak, jak mawiał trener Maciej Biliński (były szkoleniowiec m.in. Kolbuszowianki i Błękitnych Ropczyce), wyznaje zasadę, że lepiej być pierwszym na wsi niż ostatnim w mieście i najpewniej zostanie w Wildze. – To prawda, interesuje się nim kilka drużyn, ale myślę, że budżet tych klubów nie pozwoli im na dokonanie transferu. Jeśli chodzi o nowe twarze, to niestety nie mam wolnej pozycji w drużynie, na której takich wzmocnień byśmy potrzebowali – podkreśla Gniewek. Wilga nie straciła szans na awans, ale nikt w klubie nie nastawia się na wygranie ligi. – Będzie fajnie, jak utrzymamy się w pierwszej piątce. Jak ugramy coś więcej, to też fajnie. Nie nastawiam się na konkretną liczbę punktów, konkretne miejsce. Lepiej zaskoczyć innych na plus, niż coś założyć i przeżyć zawód. Wiem jedno. Trzeba ciężko trenować, a sukcesy same przyjdą – zaznacza Gniewek. Wilga, podobnie jak Raniżovia, o której pisaliśmy w poprzednim numerze, dając pograć miejscowych zawodnikom, zdecydowanie poprawiła atmosferę w i wokół klubu. – Budujemy wszystko na swoich zawodnikach. Do tego gramy na całkiem niezłym poziomie. Fajne jest to, że atmosfera w drużynie jest wzorowa – dodaje Ł. Gniewek. 

Runda rewanżowa kolbuszowskiej "serie B" rozpocznie się najprawdopodobniej 31 marca. 

Marcin Jastrzębski

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe