Rozmowa z Joachimem Popkiem, autorem książki "Ród Tyszkiewiczów z Weryni w XIX wieku"

  • 27.01.2019, 10:00 (aktualizacja 29.01.2019 19:07)
  • Joanna Serafin
Podziel się:
Oceń:
Rozmowa z Joachimem Popkiem, autorem książki "Ród Tyszkiewiczów z Weryni w XIX wieku" Fot. J. Serafin
Joachim Popek, 30-letni historyk, pochodzi z gminy Raniżów. Niedawno autor książki spotkał się z mieszkańcami Weryni.

Jak długo pan pracował nad książką? Gdzie zbierał pan informacje do stworzenia tej publikacji?

- Nad książką pracowałem niemal 7 lat. Pierwsze informacje na temat Tyszkiewiczów zacząłem gromadzić jeszcze w trakcie pracy nad rozprawą magisterską poświęconą życiu i działalności Władysława hrabiego Reya z Raniżowa. Oczywiście nie był to czas wyłącznej pracy nad książką. Wiele uwagi skupiałem na studiach doktoranckich i wynikających z tego obowiązkach, jak zaangażowanie organizacyjne i dydaktyczne na rzecz uczelni, a także praca nad warsztatem badawczym i dorobkiem naukowym. 

Książka poświęcona Tyszkiewiczom z Weryni w XIX wieku jest oparta przede wszystkim na źródłach rękopiśmiennych pochodzących z krajowych i zagranicznych zasobów archiwalnych i bibliotecznych. Na szczególną uwagę zasługują materiały z jednostek ukraińskich – Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego Ukrainy we Lwowie i Lwowskiej Naukowej Narodowej Biblioteki im. Wasyla Stefanyka. Niezwykle bogate zasoby źródłowe dowodzące słuszności stawianych tez dowiodły, że można pokazać, jak wyglądało życie hrabiów z różnych perspektyw w samym XIX wieku.

Skąd pomysł na tę tematykę?

- Pomysł, by zgłębić losy tego arystokratycznego rodu, zrodził się w trakcie studiów magisterskich. Śledząc życie Władysława hrabiego Reya, bardzo często spotykałem się z Tyszkiewiczami. Rąbki tajemnic ukrytych w rękopisach budowały we mnie przekonanie, że temat jest wart zgłębienia i znajdę wystarczająco dużo materiałów, by napisać i obronić doktorat. I tak też się stało. Intuicja historyka nie zwiodła mnie na manowce. Po nitce do kłębka odkrywałem karty historii, w których pierwsze skrzypce grali Tyszkiewiczowie z Weryni.

Czy w trakcie zbierania materiałów trafił pan na informację, która pana zszokowała?

- Oczywiście. Największym szokiem i jednocześnie satysfakcją był fakt, że większość lwowskich źródeł użytych w pracy wykorzystałem jako pierwszy. Przykładem mogą być chociażby akta kryminalne uczestników partyzantki pułkownika Józefa Zaliwskiego pochodzących z dóbr Tyszkiewiczów czy dokumentacja gospodarcza zawarta w Tabuli Krajowej. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu dotarłem do bardzo prostego, ale jakże symbolicznego wniosku. Większość źródeł, mówiąc kolokwialnie, po prostu leżała i czekała, aż ktoś przyjdzie i je wykorzysta. Oczywiście każda tajemnica i odkryty fakt sprawiał mi radość. Ale gdybym miał powiedzieć, co najbardziej mnie zaskoczyło, to bez cienia wątpliwości powiedziałbym, że były to niezwykłe przygody przedstawicieli rodu w romantycznej rzeczywistości walki o niepodległość Polski i pozytywistycznej postawie pracy u podstaw.

Przedstawia pan losy Tyszkiewiczów w XIX. Czy możemy spodziewać się kontynuacji losów tej rodziny spisanej w kolejnej książce?

- Nie ukrywam, że jest to moje marzenie, by w całości opracować dzieje rodu Tyszkiewiczów z Weryni. Mam już wiele materiałów i wiem, gdzie jest reszta. Część dokumentów już przeanalizowałem i opracowałem. Wiem jednak, że pracując zbyt długo i intensywnie nad jednym tematem, istnieje ryzyko wypalenia zawodowego, a nie chciałbym, by kontynuacja przedstawiała gorszą wartość merytoryczną. Należy przy tym pamiętać, że dokumentacja jest niezwykle rozproszona i samo gromadzenie źródeł zajmuje wiele czasu. Mam również inne, równie ważne zobowiązania. Aktualnie jestem kierownikiem dużego grantu naukowego i buduję własny zespół badawczy pod wspólny kolejny międzynarodowy projekt. Niemniej jednak, kontynuacja losów rodu Tyszkiewiczów z Weryni jest moim celem, który zrealizuję w kilkuletniej przyszłości.

Dlaczego warto sięgnąć po tę publikację? Do kogo ją pan kieruje?

- "Ród Tyszkiewiczów z Weryni..." to pierwsze wyczerpujące opracowanie ukazujące dzieje tego ważnego arystokratycznego rodu. W związku z tym książka może być atrakcyjna dla odbiorców lokalnych, żyjących na terenie dawnych dóbr ziemskich Tyszkiewiczów. Tematy poruszane w monografii wychodzą jednak dużo dalej. Wybrani przedstawiciele rodu odgrywali istotne role m.in. w Powstaniu Listopadowym i Wielkiej Emigracji. W związku z tym książka może zainteresować szersze grono odbiorów. Oczywiście, bardzo chciałbym, by znalazła swoje uznanie nie tylko w oczach historyków i osób zainteresowanych poruszaną tematyką. Należy jednak pamiętać, że "Ród Tyszkiewiczów z Weryni..." to praca naukowa i takim językiem została napisana, więc liczę się z faktem, że część wyrażeń, zwrotów i archaicznego nazewnictwa może być niezrozumiała. Podsumowując, książka ma znaczenie poznawcze i mam nadzieję, że będzie to interesująca lektura dla wszystkich łaknących wiedzy.

Joanna Serafin

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe