Kartki i czekoladki, czyli nadchodzą walentynki

  • 14.02.2019, 07:00
  • Marta Warias/TR Korso

Podziel się:

Oceń:

Kartki i czekoladki, czyli nadchodzą walentynki
Czy to się komuś podoba, czy nie, walentynki obchodzone 14 lutego stają się świętem coraz bardziej popularnym. Choć często mówi się, że to święto istnieje tylko i wyłącznie po to, żeby zarabiać na nim pieniądze, znajdzie się też wiele takich, dla których Dzień Zakochanych to naprawdę okazja, żeby tę swoją miłość okazać.

Skąd wziął się zwyczaj świętowania akurat tego dnia? W tradycji chrześcijańskiej właśnie 14 lutego wypada wspomnienie świętego Walentego. Żył on w Rzymie, gdy cesarz Klaudiusz wydał zakaz udzielania ślubów młodym mężczyznom. Uważał on, że samotni mężczyźni są lepszymi żołnierzami. Św. Walenty stracił życie, gdyż przeciwstawił się jego woli i udzielał ślubów. Jak ktoś wymyślił, by udzielanie ślubów wiązało się akurat ze świętem zakochanych, pozostaje tajemnicą, ale minęły długie wieki, zanim to święto zyskało na popularności. W Polsce stało się trochę bardziej popularne dopiero w latach 90.

 

Prezenty mile widziane

 

Instytucja poczty powinna być wdzięczna wynalazcy tego dnia, bo dzięki niemu w walentynki odnotowuje gigantyczne zyski. Najwidoczniej romantyzm jeszcze jest w cenie, skoro 14 lutego na świecie wysyłanych jest ponad miliard kartek walentynkowych. Tylko w Boże Narodzenie wysyła się ich więcej. Zwyczaj wysyłania sobie miłosnych liścików z okazji tego właśnie dnia jest zresztą bardzo stary, bo sięga XV wieku, kiedy książę siedzący w więzieniu chciał poinformować swoją ukochaną o wiecznej miłości. Kobiety nie pozostały zresztą z tyłu i w 1477 roku pewna narzeczona wysłała swojemu ukochanemu nie tylko list, ale dołączyła do niego napisane przez siebie wierszyki. Takie były początki tego romantycznego zwyczaju, dzięki któremu listonosze będą w tym tygodniu wyjątkowo zajęci. Zapewne jednak żaden z nich nie będzie miał do doręczenia tak cennej przesyłki, jak ta najdroższa kartka w historii. Ofiarował ją pewien miliarder śpiewaczce operowej Marii Callas. Wykonana była z litego złota i przyozdobiona sercem z diamentów, szafirów i brylantów. A całość, zamiast w kopertę, zapakowana była w futro z norek.W porównaniu z tym przeciętny Polak, który na walentynki przeznacza do 50 złotych, wypada  dość blado...

Najwięcej walentynek dostają podobno nauczyciele. Nie udowodniono jeszcze, czy to przekłada się w jakimkolwiek stopniu na oceny, które wystawiają.

Urocze kartki z serduszkami i amorkami nie są jedynym widocznym znakiem miłości, jaki można wręczyć drugiej osobie, choć, według statystyk, to właśnie one wręczane są najczęściej. Zazwyczaj towarzyszą im czekoladki lub - nieco rzadziej - kwiatki. Pewien Brytyjczyk wpadł na pomysł, żeby zapewnić sobie wieczną miłość swojej partnerki, a uczynił to przez wręczenie jej własnoręcznie wykonanego pudełka z czekoladkami, które ważyło ponad tonę i miało w środku ponad 220 tysięcy czekoladek. Trudno nie stracić głowy i serca dla takiego człowieka...

W walentynki z pewnością lawinowo rośnie sprzedaż kwiatów i innych prezencików, ale już miesiąc później, w marcu, sytuacja trochę się zmienia i sprzedaje się najwięcej... testów ciążowych...

 

A jeśli powie nie...?

 

Sporo osób, zamiast na prezenty, stawia tego dnia na przeżycia i wybiera się na romantyczną kolację. Atmosferę można podgrzać jeszcze bardziej przez zadanie tego najważniejszego pytania.W walentynki bowiem średnio 220 000 razy na świecie padnie pytanie: "Wyjdziesz za mnie?". Nie wiadomo natomiast, ile kobiet odpowiada na nie pozytywnie. Jeśli jakaś kobieta chce zyskać w tym dniu dodatkowy prezencik, powinna próbować swego szczęścia w Holandii.  Tam kobiety mogą tego dnia złożyć propozycję ślubną upatrzonemu mężczyźnie. Jeśli odmówi, powinien jej sprezentować jedwabną suknię, a te przecież piechotą nie chodzą...

Jeśli ktoś jednak nie ma tej drugiej połówki, która w ten dzień okazałaby swoje uczucia, albo wręcz przeciwnie, połówkę ma, ale nieobchodzącą tego święta, może sam się pocieszyć i sprawić sobie niespodziankę. W USA na przykład 15% kobiet przyznaje, że same sobie wysyłają kwiaty. Można? Można.

Czasami może lepiej pozostać samotnym, niż za zakochanie zapłacić życiem, jak pewna 15-latka z Kanady. W jej wypadku pocałunek okazał się zabójczy. Otóż dziewczyna była uczulona na orzeszki ziemne, a kilka godzin przed randką  jej chłopak zjadł kanapkę z pastą orzechową. Kanadyjka zmarła na skutek wstrząsu anafilaktycznego. Przeważnie jednak ludzie będący w szczęśliwych związkach rzadziej potrzebują pomocy lekarza, a przeciętny pobyt w szpitalu osób chorych jest krótszy. Miłość więc jest dobra nie tylko dla zdrowia, ale też - poprzez walentynki - dobrze wpływa na gospodarkę. Nie pozostaje więc nic innego niż zakochać się! 

Marta Warias/TR Korso

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe