Mieszkańcy Kolbuszowej: Ptaki nie dają nam żyć. Co na to burmistrz i starosta?

  • 15.04.2019, 06:30
  • Anna Pocałuń
Podziel się:
Oceń:
Mieszkańcy Kolbuszowej: Ptaki nie dają nam żyć. Co na to burmistrz i starosta? Fot. A. Pocałuń W ogródku nie można nic posadzić, najpóźniej na drugi dzień wszystko jest wydzióbane.
Co zrobić z czterema tysiącami ptaków, które nie dają możliwości na normalne funkcjonowanie? Z prośbą o pomoc apeluje mieszkanka Kolbuszowej. Jak mówi, interweniuje w imieniu mieszkańców kilku ulic.

Nasza Czytelniczka o pomoc zwracała się do różnych instytucji. Problem z ptakami ciągnie się już od jakiegoś czasu. Co najgorsze, nie widać perspektyw na jego rozwiązanie. Uciążliwość z kawkami i gawronami ciągnie się już od kilku lat. - Nikt nie interesuje się tym, aby kontrolować ich populację - mówi kobieta.

Będzie ich więcej

Ptaki rozmnażają się dwa razy do roku. - Niestety, nikt z władz i instytucji nie chce nam pomóc - żali się kobieta. Jak dowiadujemy się z rozmowy, ze względu na ich zwiększającą się liczbę są w coraz większej potrzebie wyszukiwania sobie jedzenia. Dlatego też zaczynają przenosić się w głąb miasta.

Po licznych skargach mieszkanki dostała ona odpowiedź od pracownika regionalnej ochrony środowiska, że ptactwa nie ma w innych częściach miasta. Nie skarży się nikt z gości hotelowych, więc mogą sobie tam zostać. - Ta pani chyba zapomniała wziąć nas, mieszkańców, pod uwagę - denerwuje się kobieta i dodaje: - Płacimy podatki, ale nikt dla nas nie chce nic zrobić. Każdy umywa ręce i przerzuca odpowiedzialność na kogoś innego.

Szkodniki

Ptactwo w poszukiwaniu pożywienia niszczy trawniki. Rozrywają również worki na śmieci i roznoszą zanieczyszczenia. - Są one również roznosicielami pasożytów takich jak wszy, pchły i pluskwy. Jest to poważnym zagrożeniem dla ludzi - podkreśla mieszkanka Kolbuszowej.

Zwykłe czynności, jak wywieszania prania na zewnątrz, kończy się ponownym uruchomieniem pralki. Samochód, który zostaje na podwórku bez zadaszenia, zaraz musi być myty. - Elewacja i dach przez odchody ptactwa nadaje się już do ponownego malowania - wylicza kobieta. Kolejnym problemem jest to, że ptactwo jest nad wyraz głośne. - Nie mam tego przywileju, żeby się wyspać, bo słyszę je już od 3 godziny w nocy. Odbija się to na naszym zdrowiu - tłumaczy. Kobieta dopytywała, gdzie ma złożyć wniosek o zwrot kosztów za zniszczenia i zanieczyszczenia. - Jeżeli nikt z tym nic nie robi, to proszę o odszkodowanie za to, co one spowodowały - żali się mieszkanka jednej z kolbuszowskich ulic.

Skąd pomoc?

W połowie ubiegłego roku na pisma w tej sprawie mieszkanka Kolbuszowej dostała odpowiedź od Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Do instytucji zwróciła się gmina Kolbuszowa z wnioskiem o ograniczenie wielkości populacji ptaków krukowatych. Pomysłem miasta było usunięcie gniazd i ich wypłoszenie.

Planowano również odstraszenie ptactwa przez armatki hukowe. Ze względu na lokalizację ich siedliska przydatność tego pomysłu jednak nie poskutkowała. Sposobem pokrewnym miałaby być metoda biosoniczna. Polegałaby ona na emitowaniu przez urządzenie kombinacji głosów ptaków znajdujących się w sytuacji stresowej. Miałyby one emitować dźwięki drapieżników. Wnioskowano również o pozwolenie na usunięcie gniazd. Termin wykonania tych czynności miałby się mieścić w przedziale od lipca ubiegłego roku do końca września 2019 r.  Przedstawiciel Urzędu Miejskiego w Kolbuszowej w piśmie skierowanym do naszej Czytelniczki zaznaczył, że miasto włączy się w działania, które będą prowadziły do zmuszenia ich do zmiany miejsca bytowania.

 

Chroniony gatunek 

Decyzją dyrektora ochrony środowiska i gospodarki wodnej gminie Kolbuszowa zostało odmówione wydanie zezwolenia. Co za tym idzie, burmistrz Kolbuszowej nie może ograniczyć wielkości populacji krukowatych. Ptaki te objęte są ścisłą ochroną gatunkową. Oznacza to, że od 1 marca do 15 października obowiązuje zakaz ingerowania w ich życie.

O pomoc mieszkanka Kolbuszowej prosiła również starostwo. Uzyskała ona odpowiedź, że obowiązujące przepisy nie przewidują odpowiedzialności starosty za wyrządzone szkody przez ptaki. Nie jest on również odpowiedzialny za podejmowanie jakichkolwiek działań przeciw niszczeniu budynków, upraw przez ptasie odchody. Zostało również zasugerowane, że wszelkie kroki zmierzające do ograniczenia zanieczyszczeń powinni podjąć właściciele nieruchomości, czyli gmina.

Do tematu wrócimy. 

 



- Problem jest bardzo duży. Próbowaliśmy się ich pozbyć na różne sposoby. Będziemy zwracać się do gminy, żeby coś z tym tematem zrobić - powiedział w rozmowie z nami Marek Kuna, radny powiatowy, który mieszka w okolicy stadionu w Kolbuszowej.
- Będę dążył do tego, aby rada miejska zabezpieczyła pieniądze na wynajęcie sokolnika w okresie styczeń, luty, marzec, aby pozbyć się uciążliwych ptaków - powiedział w rozmowie z Korso Grzegorz Romaniuk, prezes Fundacji na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu w Kolbuszowej.
Anna Pocałuń

Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
bocian
bocian 17.04.2019, 19:07
od tego pijaństwa w blokach
ludzie mają w łebach ptoka
Obserwator
Obserwator 16.04.2019, 11:20
Kolbuszowa to jedno wielkie gów#o więc nie widzę problemu z kilkoma dodatkowymi
KolbusOwiak
KolbusOwiak 16.04.2019, 06:29
Co za bzdury, korso już dawno zeszło na psy. Może jeszcze wytnijmy wszystkie lasy na około Kolbuszowej i problem z ptakami zniknie. Przypomina się walka z wróblami w Chinach za Mao.
przyroda
przyroda 15.04.2019, 19:03
a co ma burmistrz i starosta do ptaków
ogłupienie w kolbuszowej jest większe niż głupota przewiduje
natura , i tyle
Ktoś
Ktoś 15.04.2019, 06:43
***enie, a problem jest co roku!
Nawet niema jak ulicą przejść spokojnie bo same gówna lecą. My mamy tylko płacić za wszystko, a w zamian nir oczekiwać nic no bo to gatunek chroniony!!! Pieprzyć takie gadanie!

Pozostałe