Raniżovia Raniżów idzie na awans. Drużyna zdobyła na wiosnę komplet punktów

  • 26.04.2019, 06:30
  • Marcin Jastrzębski

Podziel się:

Oceń:

Raniżovia Raniżów idzie na awans. Drużyna zdobyła na wiosnę komplet punktów Fot. M. Jastrzębski Ostatnie straty ekip z Przyłęka (biało-czerwone stroje) i z Weryni sprawiły, że przynajmniej w najbliższych dwóch kolejkach miejsc premiowanych awansem nie stracą rezerwy Sokoła i Raniżovia.
- Trochę mi wstyd, że gramy w tej B klasie. Otwiera się przed nami szansa na awans i chcemy z niej skorzystać – mówi Jan Samojedny, działacz Raniżovii, która na wiosnę zdobyła komplet punktów. Drugą wygraną w sezonie odniósł Vigor Trzęsówka.

 

Było pewne, że układ tabeli z rundy jesiennej będzie się zmieniał. Trudno było jednak przewidzieć to, w jaki konkretnie sposób. Z miejsca premiowanego awansem spadła Kolbuszowianka. Zespół Bogusława Cieśli przegrał na wiosnę wszystkie trzy mecze. Wykorzystał to zespół z Raniżowa.

Kupa dziadostwa

- Wszyscy grają pod nas, a my punktujemy – cieszy się Samojedny. Aktywny działacz klubu z Raniżowa jest usatysfakcjonowany wynikami, ale nie zawsze grą. – Ostatni mecz z Ostrowami był beznadziejny. Kupa dziadostwa – ostro o poziomie tej rywalizacji wypowiadał się Samojedny. – Czasami ciężko patrzeć na te mecze, ale trzeba pochwalić chłopaków, bo grają skutecznie, wygrywają – dodaje Samojedny. Przez straty Kolbuszowianki i Werynianki to właśnie podopieczni Marcina Boronowicza wyrastają na poważnego kandydata do awansu.

Raniżovia w drugiej kolejce wiosennych zmagań odprawiła z kwitkiem Kolbuszowiankę, ale przed nią jeszcze dużo meczów z dość mocnymi rywalami. – Ważne, że bezpośrednie pojedynki z KKS-em mamy na plus. Te kilka oczek przewagi daje nam względny komfort – ocenia Samojedny. W najbliższej serii raniżowska ekipa będzie musiała sobie poradzić na bardzo trudnym terenie w Hadykówce. Samojedny myśli już o tym, co po możliwym awansie. – Trzeba będzie latem pomyśleć nad wzmocnieniami, bo A klasa to całkiem inny, zdecydowanie wyższy poziom – ostrzega działacz Raniżovii.

Postęp Kosów

Drużynie z Raniżowa w wypracowaniu tej przewagi w znacznym stopniu pomógł Orzeł Kosowy. Pokonał w ostatniej kolejce KKS 2:1, mimo że to kolbuszowianie szybko wyszli na prowadzenie. - Zagraliśmy lepiej niż w pierwszych dwóch wiosennych meczach. Strzeliliśmy pierwsi bramkę i można było pójść za ciosem. Mogliśmy podwyższyć, ale potem to głosu doszli miejscowi. Zaczęli stwarzać sytuacje – wspominał Kamil Czachor, zawodnik Kolbuszowianki. – Druga połowa była wyrównana. My w końcówce nie ustrzegliśmy się błędu w kryciu przy rzucie rożnym i przegraliśmy – ubolewał Czachor. Kolbuszowianie, żeby wrócić do gry o awans, muszą się szybko ocknąć. – Nie poddajemy się, walczymy dalej. Mam nadzieję, że coś ugramy już w najbliższym meczu z Dzikowcem – zapowiada uniwersalny gracz Kolbuszowianki.

Przy okazji warto parę zdań napisać o zespole z Kosów. Orzeł już w lidze nie zamiesza, ale na wiosnę zdobył już 6 punktów, czyli niewiele mniej niż w całej rundzie jesiennej. – Walczymy do końca o jak najwyższe miejsce. Na pewno jest lepiej niż jesienią – zaznacza Bartosz Stawarz, trener Orła. W meczu z Kolbuszowianką "strzał życia" oddał Patryk Jeł. Jego wolej z prawie 30 metrów miał prawo zaskoczyć Mateusza Kozioła. – Na takie bramki mówi się, że to "gol - stadiony świata". Pięknie przymierzył i wpadło – cieszył się B. Stawarz.

Kosowy grają lepiej, bo zimą dokonały wartościowych wzmocnień. Tuż przed wznowieniem rozgrywek doszedł Daniel Osmola ze Smoczanki Mielec i napastnik Ireneusz Kuczkowski. Jak już wcześniej pisaliśmy, Orzeł ściągnął również bramkarza - Michaela Adamika. To były zawodnik m.in. Atutu Podborze i Błękitnych Siedlanka. Poza tym do pełni sił po kontuzjach dochodzi ofensywny Paweł Kołacz. – Wygraliśmy dwa mecze z rzędu, powoli odkuwamy się za niepowodzenia z jesieni – ocenia B. Stawarz.

Punkty Trzesówki i Dzikowca

W Wielką Sobotę atutu własnego boiska dość nieoczekiwanie nie wykorzystały Marmury Przyłęk. Przegrały na własnym boisku z KS-em Dzikowiec. - To był dość dobry mecz, z obu stron – oceniał Bronisław Gruszecki, trener Przyłęka. – Dzikowiec to nie jest słaby zespół. Jak się przyłoży, to potrafi zagrać bardzo dobrze – przyznaje opiekun Przyłęka. Marmury po tej przegranej tracą do wicelidera aż 11 punktów, co oznacza, że raczej nie powalczą już o awans. – Będziemy walczyć do końca, zgodnie ze sportową ideą. Awansują najlepsi – podsumowuje Gruszecki, który doceniał również remis we wcześniejszej kolejce z Werynianką. – Podoba mi się styl gry Weryni. Piłka trzyma im się nogi – oceniał trener z Mielca.  

Chwalona przez Gruszeckiego Werynianka w ostatniej kolejce przegrała w... Trzęsówce. Vigor tym samym potwierdził, że wygrana z Hadykówką w pierwszej kolejce rundy wiosennej nie była przypadkiem. Gola na wagę trzech punktów zdobył na początku meczu Tomek Stępień. – To była nasza pierwsza ofensywna akcja. Rywal mógł być zaskoczony – przyznawał Michał Franczyk, trener Trzęsówki. Dla Vigoru było to pierwsze w sezonie spotkanie bez straconej bramki. – Werynianka miała swoje szanse, ale ich nie wykorzystała. My może za głęboko się cofnęliśmy, ale najważniejsze, że umieliśmy utrzymać korzystny wynik – cieszył się Franczyk. W grze Trzęsówki widać postęp i Vigor ma szanse wkrótce opuścić ostatnie miejsce w lidze. - Coś u nas drgnęło. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w kolejnych spotkaniach – ocenia trener ekipy z gminy Cmolas.

Strata lidera

Niezbyt poważnie do starcia z niżej notowanym rywalem podeszli zawodnicy rezerw Sokoła Kolbuszowa Dolna. Zespołowi Mariusza Mokrzyckiego względnie wysokie wymagania postawiła Ceramika Hadykówka, którą od zgarnięcia w Kolbuszowej Dolnej trzech punktów dzieliły praktycznie sekundy. – Hadykówka nic specjalnego nie pokazała, to my zagraliśmy bardzo słabe spotkanie – oceniał Marcin Hopek, gracz Sokoła. Punkt dla i honor Sokoła w doliczonym czasie gry uratował Adam Marciniec. – Może ta strata wielkiej krzywdy nam nie wyrządziła, ale źle to wyglądało – oceniał trener rezerw Sokoła.

Pierwszy gol "Jędrusia"

Tak samo jak jesienią, podziałem punktów, zakończył się bój Błękitnych Siedlanka z Wilgą Widełka. Drugi raz z rzędu Błękitnych na prowadzenie wyprowadził Kamil Boroń. Chwilę później w poprzeczkę trafił Albert Grabiec. W drugiej połowie przycisnęła Wilga, bramkarza Błękitnych pokonał Damian Fryc. To był pierwszy gol popularnego "Jędrusia" w ligowych rozgrywkach. – To była nasza pierwsza strata punktów w tej rundzie, ale mimo to uważam, że to był nasz najlepszy mecz z dotychczas rozegranych. Szwankowała u nas jednak skuteczność. Szczególnie szkoda sytuacji z końcówki meczu Krystiana Stobierskiego. Był sam na sam z bramkarzem Wilgi – wspominał Grzegorz Kuźma, trener Siedlanki. 

– Gra mojej drużyny mi się jednak podobała, byliśmy szybsi od rywali – zaznaczał Kuźma. – Widełka nam jednak jakoś nie leży, ten mecz to potwierdził. Pasuje mi jednak Werynianka, z którą zagramy w najbliższej kolejce – dodawał trener Siedlanki.

4 punkty w trzech meczach rundy wiosennej zdobyła Wilga. Zadowolony jest grający prezes i trener tej ekipy – Łukasz Gniewek. - Początek mamy bardzo obiecujący, zawodnicy wyglądają na dobrze dysponowanych, przede wszystkim Mateusz Wąsik i Kamil Filipowicz, którzy ciągną drużynę do przodu – podkreśla Gniewek. - Oczywiście nie zapominam o doświadczonych zawodnikach w obronie i w pomocy. Uważam, że Siedlanka nie miała kompletnie pomysłu na grę, grała tzw. "długą piłkę" od obrony albo bramkarza na wysokich napastników i to przyniosło im gola. W drugiej połowie to my kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku. Mieliśmy sporo sytuacji, ale niestety nic więcej oprócz ładnego trafienia Damiana nie chciało wpaść – mówił Ł. Gniewek, który docenia wywalczony w Siedlance punkt. – Na takim "orliku" tylko miejscowi potrafią grać – podsumowuje trener Widełki.

 



Tak było w ostatniej kolejce (20 kwietnia)

 

Orzeł Kosowy – Kolbuszowianka Kolbuszowa 2:1 (1:1), P. Jeł 31, D. Magda 90 – A. Maciąg 4, Marmury Przyłęk – KS Dzikowiec 2:3 (2:2), D. Magda 36, 41 – R. Reguła 22, 57, A. Maciąg 31, Sokół II Kolbuszowa Dolna – Ceramika Hadykówka 1:1 (0:1), Marciniec 90+4 – A. Ślaga 14, Błękitni Siedlanka – Wilga Widełka 1:1 (1:0) Boroń 22 – D. Fryc 51, Vigor Trzęsówka – Werynianka Werynia 1:1 (1:0), T. Stępień 6, Raniżovia Raniżów – Florian Ostrowy Tuszowskie 2:0 (1:0), G. Sondej 13, Sudoł 50.

 

 

W najbliższej kolejce (28 kwietnia): Kolbuszowianka – Dzikowiec (n. 11, w Hucinie), Ostrowy Tuszowskie – Kosowy (n. 11.30), Hadykówka – Raniżów (n. 12), Trzęsówka – Przyłęk (n. 14), Widełka – Sokół II Kolbuszowa Dolna (n. 14), Werynia – Siedlanka (n. 17).  


L.p. Nazwa zespołu Mecze Punkty Bramki
1 Sokół II KD 14 34 60-22
2 Raniżów 14 31 37-18
3 Kolbuszowianka 14 25 33-15
4 Werynia 14 25 25-14
5 Widełka 14 24 30-20
6 Przyłęk 14 20 22-21
7 Siedlanka 14 19 15-20
8 Dzikowiec 14 16 34-27
9 Kosowy 14 14 27-44
10 Hadykówka 14 11 21-38
11 Ostrowy Tuszowskie 14 9 23-42
12 Trzęsówka 14 7 21-73
13 1-2 awans      
Marcin Jastrzębski

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe