Trzecie miejsce na koniec rozgrywek zapewniła sobie drużyna Kolbuszowianki

  • 06.06.2019, 08:17 (aktualizacja 06.06.2019, 08:23)
  • Marcin Jastrzębski

Podziel się:

Oceń:

Trzecie miejsce na koniec rozgrywek zapewniła sobie drużyna Kolbuszowianki Fot. Łukasz Zygora/Wilga Widełka Krzysztof Skowron (na pomarańczowo) strzelił dla Floriana trzy gole, które w największym stopniu przyczyniły się do wygranej Ostrów. Z lewej Rafał Kuczek z Wilgi Widełka.
Po serii 7 przegranych z rzędu przełamali się zawodnicy Floriana Ostrowy Tuszowskie. Podopieczni Janusza Stawarza pokonali Wilgę aż 6:2. Trzecie miejsce na koniec rozgrywek zapewniła sobie Kolbuszowianka.

- Chyba limit pecha na tę rundę wyczerpaliśmy. Z Widełką zagraliśmy w prawie optymalnym składzie i byliśmy w miarę skuteczni – zaznaczał Sławomir Trojnacki, grający prezes Floriana, który zdobył jedną z sześciu bramek dla miejscowych. Trzy trafienia zanotował Krzysztof Skowron, jeden z najlepszych graczy na boisku. Spotkanie, które zostało rozegrane w Trzęsówce (ze względu na remont płyty w Ostrowach Tuszowskich), lepiej rozpoczęli jednak przyjezdni. Po podaniu Kamila Filipowicza do siatki miejscowych trafił grający prezes i trener Wilgi – Łukasz Gniewek. Później jednak coś groźniej atakowali miejscowi i wykorzystali dwie z trzech dogodnych okazji. W odpowiedzi efektownym (i co ważniejsze dokładnym) uderzeniem z dystansu popisał się ustawiony na lewej obronie – Marcin Niezgoda. 

Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, błąd bramkarza Widełki wykorzystał Piotr Wójcik. Pressing działacza i sponsora Floriana sprawił, że Dariusz Bal stracił piłkę. Popularny "Bolek", chcąc ratować sytuację, sfaulował "Gibkiego". Sędzia musiał pokazać bramkarzowi Widełki czerwoną kartkę i podyktować rzut karny. Na bramkę zamienił go Skowron. Do końca spotkania między słupkami Wilgi stał obrońca Rafał Kuczek. Osłabiona Widełka po przerwie nie zamierzała się bronić i za otwartą grę zapłaciła surową karę.

W międzyczasie przy stanie 5:2 rzutu karnego nie wykorzystał (nie trafił w bramkę) kapitan gości – Łukasz Pruchnik. Przestrzelona "jedenastka" była dopełnieniem niemocy, jaka towarzyszyła Widełce od początku do końca spotkania. - Zagraliśmy kolejny słaby mecz. Mimo objęcia prowadzenia nie potrafiliśmy utrzymać korzystnego wyniku i rywal w kilka minut dołożył dwa trafienia – żałował Gniewek. Obu zespołom przyszło biegać bo wysokiej trawie. - Złe założenia taktyczne i opadnięcie z sił przy wysokiej temperaturze doprowadziły do takiego, a nie innego finału tego meczu – dodawał Gniewek. 

Ostatnio Wilga zmaga się z problemami kadrowymi. - Problemy kadrowe to powód do zmartwień, ale w kilku meczach mieliśmy optymalny skład, a i tak wyniki pozostawiają wiele do życzenia – podsumował trener Widełki. – Myślę, że przełomowym momentem tego starcia był błąd bramkarza Widełki. To są nasze pierwsze punkty na wiosnę i sprawiły nam one dużą radość. Trochę późno "odpaliliśmy", ale jeszcze przed nami trzy mecze i z każdym z kolejnych przeciwników możemy zapunktować – ocenia Trojnacki. Florian zmierzy się jeszcze z Werynią, Hadykówką i na koniec z Trzęsówką. – Rzeczywiście trudno było nam przygotować murawę, kosiliśmy w sobotę późnym popołudniem na najwyższym trybie, bo boisko mocno zarosło – przyznawał prezes Floriana.

Z kolejnego zwycięstwa cieszyły się Marmury Przyłęk, choć do przerwy zespół Bronisława Gruszeckiego przegrywał z Ceramiką 0:1. – Stracony gol podziałał na nas motywująco. Po zmianie stron Tomek Czerw rozwiązał worek z bramkami, mieliśmy w tym meczu mnóstwo okazji – oceniał Bartek Chodór, grający prezes klubu z Przyłęka. Marmury mogą być zadowolone z wiosennego dorobku punktowego. – Przegraliśmy tylko raz: z Kolbuszowianką, nie ma co narzekać – zaznacza B. Chodór.

Hadykówka zaś na wiosnę wywalczyła tylko punkt i to nie z byle kim, tylko z liderem rozgrywek – Sokołem II Kolbuszowa Dolna. – Akurat wtedy mieliśmy pełny skład, a w wielu pozostałych spotkaniach ciężko było z zsynchronizowaniem obecności wszystkich zawodników. Czasem jedziemy na mecz "gołą jedenastką" – przyznaje Maciej Krzysztofiński, grający prezes Ceramiki, który pełni rolę szefa klubu z Hadykówki od początku rundy wiosennej. W górę tabeli na wiosnę pnie się Siedlanka. W ostatniej serii wygrała w Kosowach. – W końcu zmiany, jakie zrobiłem, wzmocniły zespół. Mecz był dość wyrównany, ale my byliśmy skuteczniejsi. Walczymy o miejsce w pierwszej szóstce. To możliwy do zrealizowania cel, ale teraz mamy mecz z mocnymi przeciwnikami. Nie zamierzamy jednak tracić punktów u siebie – zapowiada Grzegorz Kuźma, opiekun Błękitnych. W ostatniej serii trzecie miejsce na koniec rozgrywek zapewniła sobie Kolbuszowianka, która wysoko ograła Weryniankę.

Marcin Jastrzębski

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Kolbuszowianin
Kolbuszowianin 06.06.2019, 10:29
Kolbuszowianka w ostatnich meczach strzela rywalom po 5-6 bramek a Wy piszecie o wygranej Ostrów Tuszowskich. Kolbuszowa Dolna wygrywa 3-2 z Raniżowem po odrobieniu dwubramkowej straty i też nic. Najlepiej jest zrobić sensację jak KKS przegra i wtedy piszecie aż miło. Tak samo robi portal Kolbuszowa lokalnie. Brak rzetelności dziennikarskiej oraz zwykłej empatii.

Pozostałe