PIŁKA NOŻNA. Walczą o utrzymanie i lepszą murawę

  • 08.06.2019, 09:06
  • Marcin Jastrzębski
Podziel się:
Oceń:
PIŁKA NOŻNA. Walczą o utrzymanie i lepszą murawę Fot. M.Jastrzębski Gracze Sokoła Nisko (na zielono) na początku rundy wiosennej przegrali w Kolbuszowej Dolnej, ale udało im się zbliżyć do Sokoła na punkt.
Sokół Kolbuszowa Dolna przeżywa trudny czas. Nasz jedynak w czwartej lidze w ostatnich dwóch meczach stracił 11 bramek. W klubie martwią się nie tylko o to, by zachować ligowy byt, ale również o to, by doprowadzić do stanu używalności murawy na swoim stadionie.

Podopieczni Waldemara Mazurka nie mają teraz lekko. Z drugiej strony pomogła im w miniony weekend Wólczanka Wólka Pełkińska, która, pokonując Motor Lublin, wyszła ze strefy spadkowej trzeciej ligi i ma duże szanse na pozostanie na bezpiecznej pozycji do końca rozgrywek. Ewentualny spadek Wólki będzie oznaczał degradację czternastego zespołu czwartej ligi, czyli naszego Sokoła. Kolbuszowski zespół musi się jednak mieć na baczności, bo nie będzie mu łatwo utrzymać obecnego miejsca w ligowej tabeli.

Blamaż w Przeworsku, nieskuteczność w Wiązownicy

W ubiegłą środę, 29 maja, Sokół walczył na wyjeździe z Orłem Przeworsk. Dla obu ekip było to niezwykle istotne starcie. Podopieczni Waldemara Mazurka zagrali jednak fatalne spotkanie. – Wyglądało to tak, jakbyśmy nie dojechali na to spotkanie – przyznawał trener Sokoła. Do straty bramki kolbuszowska drużyna nie wyglądała jednak źle. Zanim w 27. minucie gospodarze zdobyli gola na 1:0, Adam Serwon trafił w słupek. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Orzeł podwyższył na 2:0. – I się posypało, chłopakom jakby odcięło prąd, popełnialiśmy błąd za błędem. Ciężko było mi to zrozumieć, bo w szatni odpowiednio mobilizowaliśmy się, wydawało się, że każdy wie, o co walczymy – oceniał Mazurek. – Brakowało lidera, sportowej złości, zadziorności – przyznawał Mazurek. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 6:0 dla Orła. Przeworsk zniwelował stratę punktową w tabeli i, dodatkowo, podbudował morale przed decydującymi spotkaniami. 

Na szczęście w ostatniej kolejce przegrał w Tuczempach 1:4. Inaczej, zdecydowanie lepiej nasz zespół wyglądał w niedzielnym boju z KS-em Wiązownica. Tu również końcowy wynik nie mógł zadowolić nikogo z Kolbuszowej. Sokół przegrał 2:5, ale nasza drużyna podjęła walkę. – Według mnie to spotkanie powinno zakończyć się wysokim remisem. Lekko licząc, zmarnowaliśmy 5 stuprocentowych sytuacji. Zrobiliśmy bohatera z bramkarza Wiązownicy. Nasi zawodnicy w dogodnych sytuacjach najczęściej uderzali w niego albo stemplowali słupki lub poprzeczki – zaznaczał trener Sokoła. Wybornych akcji nie umieli wykorzystać: Łukasz Korab, Dawid Maziarz, Mateusz Prokop, Krystian Stanowski i Adam Serwon. – Brian Dziedzic też miał szansę na zdobycie gola – oceniał Mazurek. Kolejny raz nasza ekipa robiła koszmarne błędy w defensywie. – Kulejemy w obronie. To ktoś nie doskoczy, to ktoś nie zaasekuruje i stąd biorą się tak wysokie przegrane – podkreśla trener Sokoła.

Trzy mecze do punktowania

– Inna sprawa, że Wiązownica to mocna ekipa, nie brakuje tam ogranych zawodników. 11 straconych goli w dwóch meczach musi nas martwić. W klasie okręgowej można było stracić trzy gole i strzelić 5, i było w porządku. Tu niestety jest trudniej i sytuacja wygląda odwrotnie. Więcej tracimy, niż strzelamy – podkreśla Mazurek. – Chłopaki chcą, często po prostu brakuje nam piłkarskiej jakości, umiejętności. Cechy wolicjonalne? Też mają wpływ, musimy gryźć trawę, w Wiązownicy było dużo lepiej niż w Przeworsku, tylko brakło skuteczności – ocenia trener Sokoła. 

Na szczęście punkty gubią również ekipy, które mogą wyprzedzić nasz zespół, czyli Sokół Nisko i Orzeł Przeworsk. Przed naszym zespołem pozostają jeszcze do rozegrania trzy bardzo istotne mecze. W sobotę (8 czerwca) nasza drużyna powalczy na wyjeździe z Rzemieślnikiem Pilzno, w środę (12 czerwca) spotka się u siebie z Przełomem Besko, a w sobotę (15 czerwca) z Izolatorem Boguchwała. Mazurek musi "sztukować" z ustawieniem w obronie i to też ma wpływ na ostatnie wyniki. W Wiązownicy zabrakło Łukasza Śwista (kontuzja do końca sezonu), ze względu na sprawy osobiste zabrakło znów Łukasza Gorzelanego, a za kartki pauzował Kornel Kołacz. W sobotnim boju w Pilźnie naszej drużynie nie pomoże zaś ze względów rodzinnych – Dawid Maziarz. – Brakuje ludzi, ostatnio jechaliśmy na mecz w czternastu. Mamy tylko trzech młodzieżowców. Ze względu na studia pomóc nie może nam Albert Orzech – opisuje Mazurek, który jest podłamany brakiem zaangażowania u juniorów. 

– Paru mogłoby wejść do meczowej kadry, ale nie wykazują zainteresowania, zupełnie tego nie rozumiem, ale przecież nie da się ich do niczego zmusić – opisuje Mazurek. Szkoleniowiec naszej drużyny wierzy, że Sokół zapunktuje w ostatnich spotkaniach i przez to zapewni sobie utrzymanie w rozgrywkach. – Spokojnie, podniesiemy się. Musimy spiąć tyłki, czyli walczyć na całego i zainkasować 6 punktów w tych trzech ostatnich spotkaniach – zapowiada trener kolbuszowskiej ekipy.  

Wyciągnąć gruz

W klubie mnóstwo problemów przysporzyła niedawna powódź. Nie oszczędziła ona boiska, na które woda naniosła żwir z drogi zza ogrodzenia od strony Nilu. Żwir został nawieziony na tę drogę po niedawnej wycince drzew. 

– Same opady deszczu i woda, jaka wylała się z Nilu, nie była problemem. Kłopotem są grudki żwiru, które schowały się pod trawą. Obecnie ewentualny wślizg po murawie od strony rzeki mógłby zakończyć się poważnym rozcięciem skóry, a może również gorszymi konsekwencjami – zaznacza Widelak. 

Główna płyta boiska była już dwa razy koszona, ale ryzykowne byłoby granie na niej. Trenować można za to na bocznym boisku. Tam również swoje mecze rozgrywać mogą rezerwy Sokoła. Żeby doprowadzić murawę do poprawnego stanu, sprzęt (odkurzacze przemysłowe) i ludzi ze swojej firmy (Delta: produkuje opakowania foliowe) zaangażował główny sponsor Sokoła - Andrzej Skowroński. 

Pomóc Sokołowi ma również kolbuszowski ZUK, który ma przyjechać samochodem, jaki używany jest do zamiatania ulic. Jeśli to nie pomoże, to działacze Sokoła z pomocą zawodników i zaangażowanych kibiców przejdą w pozycji klęczącej wzdłuż boiska i wyciągną pozostały gruz. – Wieje nam wiatr w oczy, wszystko nieszczęśliwie się składa, takie sytuacje podcinają nam skrzydła – przyznaje Widelak.

Więcej w aktualnym numerze Korso.

Marcin Jastrzębski

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe