Suczka, która została zakopana żywcem i szczęśliwie ocalona, znalazła dom!

  • 21.08.2019, 17:30
  • Dominika Flak

Podziel się:

Oceń:

Suczka, która została zakopana żywcem i szczęśliwie ocalona, znalazła dom! Fot. Archiwum pani Grażyny Jak zapewnia nowa właścicielka, razem ze swoją rodziną zrobi wszystko, aby suczka była w nowym domu szczęśliwa.
Zakopana ponad miesiąc temu żywcem suczka została adoptowana. Lusia, bo takie imię dali jej nowi właściciele, znalazła nowy dom aż w Warszawie.

Na znalezienie nowego, kochającego domu ocalała suczka nie musiała długo czekać. Poszukiwania nowych, potencjalnych właścicieli pieska odbywały się za pośrednictwem Przytuliska w Majdanie Królewskim, w którym suczka została umieszczona, oraz facebookowego profilu "Bezdomne psy i koty Nowa Dęba" prowadzonego przez Bożenę Trojnar z Nowej Dęby. To właśnie dzięki jej zaangażowaniu piesek trafił do nowego domu tak szybko.

 

Złoty strzał

- Ta adopcja to złoty strzał - przekonuje Bożena Trojnar. Jak dodaje, suczka znalazła nowy dom wybrany z bardzo wielu zgłoszeń.

Piesek został zaadoptowany i zabrany do nowego domu przez rodzinę z Warszawy, w piątek, 16 sierpnia, czyli niespełna miesiąc od jego ocalenia. - Dom dobry, empatyczny, kulturalny, wrażliwy. Ludzie niespotykanie delikatni z serduszkami na dłoni - zapewnia Bożena Trojnar prowadząca profil "Bezdomne psy i koty Nowa Dęba" na Facebooku.

 

Urzekły oczy

- "Od początku, jak tylko zobaczyłam Lusię (Muszkę), urzekły mnie jej smutne oczy. Był powód. Zrobimy wszystko, aby była z nami szczęśliwa - napisała pani Grażyna z Warszawy, która, razem ze swoim mężem i córkami, przygarnęła suczkę pod swój dach. Jak dodała pani Grażyna, nowe imię dla pieska wymyśliły jej córki. - Co do imienia domowego, wybrały córki, chciały mieć Lusię, a nie Musię. Są bardzo zadowolone. Nie chciały kupowanego pieska, chciały ratować - zaznaczyła.

 

Jest szczęśliwa

Nowa właścicielka suczki zapewniła również, że Lusia, po przyjeździe w nowe miejsce, z każdą godziną staje się coraz bardziej ciekawa nowej posesji i otoczenia, w którym się znalazła. Suczce towarzyszy inny piesek - Melcia, która, jak to młodszy piesek, zaczepia i rozprasza troski Lusi.

- Cieszę się, że wszystko na razie się układa - napisała pani Grażyna. - Widzę po Lusi, że jest szczęśliwa. Może tylko czasem się zamyśli. Ze smakiem zajada karmę, a to bardzo dobry objaw - wyjaśniła i dodała: - Jest nasza. Kochana sunia. Postaramy się zrobić wszystko, by zapomniała o przeszłości. Miłości i spełnianych marzeń jej nie braknie.

Dominika Flak

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
prawda
prawda 22.08.2019, 07:42
Zeby wszystkie dzieci miały takie szczescie,jNie dobrze jest zabierać chleb dzieciom a rzucać psom,.
Bonia
Bonia 20.12.2019, 15:36
Nie widzę żeby ktoś komukolwiek coś zabierał.

Pozostałe