Golonka i Rajpold poprowadzili swoje drużyny

  • 11.09.2019, 20:30
  • Marcin Jastrzębski
Podziel się:
Oceń:
Golonka i Rajpold poprowadzili swoje drużyny Fot. M. Jastrzębski Dwaj zawodnicy, walczący o piłkę, jeszcze niedawno grali w jednym zespole. Na biało - czerwono Stanisław Pruś, na żółto-zielono Mateusz Wąsik, zdobywca pierwszego gola dla Wilgi w meczu w Przedborzu.
Sylwester Golonka i Arkadiusz Rajpold. Ci zawodnicy poprowadzili swoje drużyny, odpowiednio Kolbuszowiankę i Błękitnych Siedlanka, do zgarnięcia cennych punktów w kolejnej serii meczów.

Rajpold w ubiegłym sezonie próbował sił w Sokole Kolbuszowa Dolna. Zaliczył nawet kilka występów na poziomie czwartej ligi. – Najlepiej jest mu jednak w Siedlance – ocenia Grzegorz Kuźma, trener Błękitnych. Arek w kolejnym meczu był jednym z najlepszych graczy na boisku. W Dzikowcu w krótkim czasie skompletował hat tricka. Z ławki rezerwowych wspierał go tato – aktywny działacz Błękitnych. – Na meczu w Dzikowcu kibicowali mu również pozostali członkowie rodziny – mówił Kuźma. 20-letni ofensywny pomocnik to niejedyny mocny punkt Siedlanki. 37-letni Golonka to gracz, który w barwach Kolbuszowianki potrafił błyszczeć również na poziomie czwartej ligi.

Młodzież daje radę

Błękitni w niedzielę wybrali się do Dzikowca. Zespół ten po dwóch nierewelacyjnych występach chciał pokazać się z dobrej strony przed własną publicznością. Podopieczni Tomasza Grądzkiego otworzyli wynik, ale później rozkręcali się goście. – Dzikowiec to dla nas trudny rywal, bo gra "siłowy" futbol. Nie lubimy przepychać się z takimi przeciwnikami, ale dość szybko po straconych golach się pozbieraliśmy – podkreśla Grzegorz Kuźma, opiekun Błękitnych.

Siedlanka w trzech meczach zdobyła 6 punktów, przegrywając na starcie jedynie z Kolbuszowianką (0:1). – Wtedy pokazaliśmy się z dobrej strony, a teraz kontynuujemy naszą dobrą grę. Wyglądamy dobrze. Wiem jednak, że mam młody zespół i każdy z moich zawodników potrzebuje jeszcze czasu – ocenia Kuźma. Błękitnych czeka teraz starcie z Orłem Kosowy, który wywalczył w Trzęsówce (w meczu z Ostrowami Tuszowskimi) ważny punkt. – Szkoda, że przegraliśmy w pierwszej kolejce, ale teraz już zespół zaczyna funkcjonować coraz lepiej – ocenia Bartosz Stawarz, trener Orła.

Wyjazd Zielińskiego

Według syna trenera Zacisza Trześń (Janusza) poziom rywalizacji w kolbuszowskiej "serie B" jest wyższy niż w grupie piątej i szóstej, czyli w mieleckich grupach. – Tu jest kilka naprawdę solidnych drużyn. Walka o czołowe lokaty może być zacięta – ocenia Stawarz. Orzeł słabo rozpoczął wyjazdowy bój z Florianem Ostrowy Tuszowskie. 

Przegrywał już 0:2, ale ostatecznie cieszył się z remisu. – W pierwszej połowie przeważały Ostrowy, potem my doszliśmy do głosu. W przerwie doszło do kilku zmian w składzie. Po przerwie nasza gra się ożywiła – oceniał Andrzej Trześniowski, prezes Orła. Po jego dośrodkowaniu piłkę ręką w polu karnym dotknął jeden z graczy Floriana. – W pierwszej kolejce nie mogliśmy skorzystać z Kamila Szczepanka i Damiana Dąbrowskiego, naszych dwóch letnich wzmocnień, teraz forma rośnie, gramy coraz lepiej – opisuje prezes klubu z Kosów. 

Orzeł w kolejnych meczach nie będzie mógł skorzystać z wartościowego ofensywnego gracza – Szymona Zielińskiego. Wyjeżdża teraz do pracy za granicę. – Niestety, młodzi szukają wyjazdów zarobkowych, nie zatrzymamy ich. Mimo wszystko nie musimy się bardzo martwić, bo mamy kim grać. W kadrze jest sporo wartościowych graczy – podkreśla Trześniowski.

Skuteczny "Franiu"

Niezadowolony z tego podziału punktów był prezes Floriana. Ostrowy wygrywały bowiem 2:0 i niewielu spodziewało się, że przegrają to spotkanie. – Przez własną "zabawę" straciliśmy gola na 2:1, a karny na 2:2 został podyktowany po przypadkowym zagraniu ręką. Można powiedzieć, że sami sobie strzeliliśmy oba gole – oceniał Sławomir Trojnacki, prezes Floriana. Ostrowy we wtorek w przełożonym meczu przegrały w Widełce 1:2. To była pierwsza porażka w sezonie tej ekipy. Wtedy, podobnie jak w meczu z Kosowami, błysnął napastnik Daniel Soja, popularny "Franiu". – Pewnie brakuje nam jeszcze zagrania. Trochę potrenujemy i będzie lepiej – ocenia Trojnacki. Przed Ostrowami trudny bój z Huraganem. – Przedbórz ma kim straszyć, jest to mocna drużyna – zapowiada prezes Floriana.

Jak się nie da wygrać...

Huragan po ostatnim meczu schodził z boiska w kiepskim humorze, bo w samej końcówce starcia z Wilgą Widełka stracił trzy punkty. – Jak się wygrywa w końcówce 2:1, to chciałoby się dowieźć dobry wynik, a się nie udało – ubolewał Stanisław Pruś, trener Huraganu. Widełka szybko objęła prowadzenie po trafieniu Mateusza Wąsika (asysta Mateusza Gniewka). – Na początku Wilga nas przycisnęła. Zanim pozbieraliśmy się, to przegrywaliśmy – przyznawał Pruś. - W pierwszych 15 minutach mogliśmy śmiało zdobyć dwie, trzy bramki – oceniał Łukasz Pruchnik, obrońca Wilgi. 

– Uważam, że z upływem czasu byliśmy coraz groźniejsi i w sumie lepsi i zasłużyliśmy na to, by wygrać, choćby jedną bramką – mówił Pruś. Jego zespół przed przerwą odrobił straty. Kilka minut po zmianie stron, po nieporozumieniu Łukasza Pruchnika z bramkarzem Wilgi, Rafałem Ozimkiem, do siatki gości trafił Marcin Kiwak. Ten sam napastnik powinien zdobyć gola na 3:1. – "Setkę" miał jeszcze Damian Marek – wspominał Pruś. 

Wychowanek Kolbuszowianki wiedział, że czeka go z Widełką bardzo trudny mecz. Prus pracował w Wildze w latach 2014-17, gdy zespół pod jego wodzą radził sobie na poziomie ligi okręgowej. – Spodziewałem się ciężko boju, bo wiedziałem, że Wilga będzie się "spinać" na mnie. Spodziewałem się ciężko boju, ale nie wiedziałem, że niektórzy będą tak mocno "zagotowani" – podkreślał trener Huraganu. – Za nami trzy kolejki, mamy 7 punktów, a mogło być ich 9. Powiedziałbym nawet, że powinno być 9. Oglądałem ten zespół w meczu z Widełką, ciekawy zespół. Nikt nikomu się nie położy. Musimy być skuteczniejsi, z Wilgą mieliśmy okazje na 3:1 i 4:1 i mogło być po meczu, a tak to daliśmy jeszcze Widełce nadzieje na lepszy wynik – oceniał Pruś. – Jak się nie da wygrać, to dobrze jest zremisować. Lepszy punkt niż nic – oceniał trener Huraganu. 

Z wywalczenia punktu w Przedborzu zadowolony był opiekun Widełki – Łukasz Gniewek. - Zagraliśmy niezłe spotkanie, którego bardzo się obawiałem. Nieźle realizowaliśmy założenia taktyczne. To, co mówię, nie idzie na marne i staramy się realizować swoje cele – mówił Gniewek. 

- Stracone bramki niestety wyszły wyłącznie z naszych błędów. Dla nas ten remis to jak zwycięstwo. Jestem bardzo dumny z drużyny i licznie przybyłych naszych kibiców – podkreślał Gniewek. 

Widełka wyrównała w samej końcówce, gdy po rzucie wolnym wykonanym przez Marcina Przybyło piłkę ręką odbił Mateusz Kwiatkowski, a karnego na gola zamienił Łukasz Pruchnik. Przed Widełką bój z Potokiem Dobrynin. – Żeby punktować, trzeba w każdym meczu walczyć na sto procent, również z Dobryninem – zapowiada Gniewek. – Widać, że dobrze wyglądamy fizyczne. To zasługa treningów poprowadzonych przez Łukasza Pruchnika – podkreśla trener Wilgi.

Zmazali plamę

Po przegranej w derbowym meczu z Siedlanką zrehabilitować się chcieli gracze zespołu Marmury Przyłęk. Okazje mieli ku temu idealną, bo podejmowali u siebie rywala z Trzęsówki. – Do meczu z Błękitnymi przystępowaliśmy w okrojonym składzie, teraz mieliśmy kim grać – opisywał Bartek Chodór, prezes Marmurów. 

– Nasza sytuacja nie jest zła. Do lidera tracimy trzy punkty – ocenia szef klubu z Przyłęka. Do kadry Marmurów po 10 latach przerwy wrócił Paweł Chlebowski. – Ostatnio przebywał za granicą, teraz może nam pomóc – dodaje Chodór.
 

Tak było w 3. kolejce (7/8 września)
 

Huragan Przedbórz - Wilga Widełka 2:2 (1:1)

Bryk 42, Kiwak 57- Wąsik 4-głową, Pruchnik 89-karny.
 

Huragan: Sitko - Pastuła, Kwiatkowski, D. Guzy, Różańki - Wilk, Pruś, Tendera (60 Sajdak), Bryk (83 Baran) - Kiwak, Marek. 
 

Wilga: R. Ozimek - Zygora, Pruchnik, Niezgoda, Przybyło - Blicharz (46 Filipowicz), T. Ozimek, M. Gniewek, Ł. Gniewek (63 Fryc), Gil (68 Płoch) - Wąsik (82 Drzał). 
 

POZOSTAŁE WYNIKI: Potok Dobrynin - Ceramika Hadykówka 2:0 (1:0) Kozak 21, Trendak 80; Marmury Przyłęk - Vigor Trzęsówka 5:1 (5:0) A. Chodór trzy, S. Komaniecki, Nowosiadło – Augustyn; Florian Ostrowy Tuszowskie - Orzeł Kosowy 2:2 (2:1) D. Soja 6, 26 - Szczepanek 37, Ł. Bajor 70-karny; Kolbuszowianka - Werynianka Werynia 5:0 (2:0) Golonka trzy, Cisło, Kuna; KS Dzikowiec – Błękitni Siedlanka 2:4 (1:3) A. Maciąg 15, Marek 69 – A. Rajpold 21, 28, 41, Chorążak 78-głową.  

W zaległym meczu (3 września): Wilga Widełka – Florian Ostrowy Tuszowskie 2:1 (0:0) Ł. Gniewek 39, R. Ozimek 78 – Soja 67
 

Jedyną drużyną z kompletem punktów jest Kolbuszowianka (9 oczek). Po 7 punktów mają Widełka i Przedbórz. Bez zdobyczy punktowej pozostają Hadykówka i Trzęsówka.
W najbliższej kolejce (15 września): Ostrowy Tuszowskie – Przedbórz (n. 11), Werynia – Przyłęk (n. 11), Kosowy – Siedlanka (n. 11), Widełka – Dobrynin (n. 14), Hadykówka – Kolbuszowianka (n. 14), Trzęsówka – Dzikowiec (n. 15).

Marcin Jastrzębski

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe