Z REGIONU. Chciał pokazać Polsce, co tak właściwie robią w Mielcu

  • 07.10.2019, 22:27
  • A. Łysoń, B. Wiącek

Podziel się:

Oceń:

Z REGIONU. Chciał pokazać Polsce, co tak właściwie robią w Mielcu arch. prywatne Nasz rozmówca jest członkiem Automobilklubu Mieleckiego i angażuje się w organizację zlotów samochodów zabytkowych.
Mówi się, że jeżeli robisz to, co kochasz, to nie spędzasz ani jednego dnia w pracy. Pan Piotr jest innego zdania: gdy pasja jest twoją pracą, to nigdy z niej nie wychodzisz. Miły, skromny człowiek, który odważył się postawić na swoim i iść trochę pod prąd.

Odwiedzając warsztat Piotra Molaka, mamy wrażenie, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikają nowoczesne maszyny, komputery. W tym warsztacie wszystko robione jest ręcznie, tak jak kiedyś. I spod rąk pracowników wychodzą piękne maszyny na czterech kołach, takie jakie jeździły po ulicach dziesiątki lat temu.

 

Ręcznie robione samochody

Niejeden z nas może pomyśleć: po co? Kto w dzisiejszych czasach będzie jeździł czymś na wzór starego samochodu, gdy w salonach czekają lśniące nowości?... I tu kolejne zaskoczenie - ku uciesze pana Piotra, takich ludzi nie brakuje. Są osoby, które stać na docenienie prac ręcznie robionych, a na dodatek takich, których nikt inny nie ma lub jest ich niewiele.

Nie trzeba być wielkim pasjonatem motoryzacji, aby kształty karoserii, które są tworzone w mieleckim warsztacie, robiły wrażenie. Wystarczy trochę poruszyć wyobraźnię i już widzimy finalne auto, które niejednemu zawróci w głowie.

Piotr Molak prowadzi firmę Retro już od 12 lat, firmę remontującą stare, zabytkowe samochody oraz produkuje repliki starych jaguarów. Karoserie replik są robione z blachy aluminiowej i wykonywane na wzór starych samochodów, które kiedyś były produkowane. Wcześniej pracował na WSK PZL Mielec (gdzie zdobył trochę doświadczenia w kształtowaniu blach) oraz w innych firmach, w których mógł pogłębiać swoją wiedzę w tym zakresie.


Jak sam wspomina: - Początki nie były łatwe, firma nie powstała z dnia na dzień. To był długi proces, najpierw pojawił się pomysł w głowie i nie dawał mi spokoju. Swoją działalność rozpoczynałem w garażu przy domu. Robiłem małe gadżeciarskie samochody z aluminium dla firm.

Wychodząc z nimi do świata, zaczynałem zbierać nowe kontakty, zamówienia na prace do samochodów normalnych gabarytów. Któregoś dnia stwierdziłem, że trzeba zaryzykować i postanowiłem otworzyć swój biznes. Teraz już wiem, że własna działalność to nie praca na etacie, to ciągła praca.

Do pracy przychodzę pierwszy i ostatni wychodzę. Pomimo wieczorem zamkniętych drzwi do warsztatu, moje myśli ciągle tam zostają. Ale swojej decyzji nie żałuję. Początki zawsze bywają trudne i ciężkie, ale małymi kroczkami też można odnieść sukces.


Przez długi czas w zakładzie powstawały same repliki ram i karoserie. - Ostatnimi czasy pojawiają się większe możliwości, co też przekłada się na naszą pracę – mówi pan Piotr. - Zaczynamy zabierać się za składanie samochodów na gotowo, tzw. "pod klucz", z całym wyposażeniem. Praca stworzenia jednego auta od zera po efekt finalny zajmuje nawet dwa lata.

 


Nasz rozmówca jest członkiem Automobilklubu Mieleckiego i angażuje się w organizację zlotów samochodów zabytkowych.
- Jestem współorganizatorem zlotów samochodów zabytkowych, razem z Automobilklubem Mieleckim. Jest on organizowany od 9 lat i przyciąga bardzo dużą liczbę wystawców oraz oglądających.

- Przyjeżdżają do nas wystawcy z takich miejscowości jak: Dębica, Kolbuszowa, Jasło, Krosno, Stalowa Wola, Tarnobrzeg, Tarnów, a nawet Kraków. W tym roku na zlocie było prawie 300 pojazdów. Jest to już największa taka impreza na Podkarpaciu - dodaje Piotr Molak.

Kto jest klientem docelowym tych "dzieł"?

To ludzie, którzy chcą mieć coś innego, wyjątkowego. Nie zależy im na kolejnym seryjnym samochodzie z salonu, tylko na tym jednym jedynym, którego nikt nie ma. Niektóre auta wychodziły w latach 50. -70. w znikomych ilościach (kilka sztuk). Blachy są ręcznie klepane, tłoczone i modelowane.

Odbiorcy zgłaszają się z całego świata, z różnych kontynentów. - Mamy wymagających klientów, nasza praca musi być dokładna. Jaguary produkowane były w Anglii, dlatego też gwinty są calowe, rozkład nitów też. Całą specyfikację zachowujemy taką samą jak w oryginalnych pojazdach – podkreśla pan Piotr.


- Po drodze napotykałem na wiele trudności. Nie chodziło o stworzenie nowego modelu podobnego do wzoru, tylko miał być identyczny. Dotarcie do całej dokumentacji produkcyjnej, specyfikacji nie było łatwe. Trwało długo, ale ja też nie odpuszczałem i się udało - dodaje.

Sukces na Motolegends

- Na wystawę zostałem zaproszony po raz drugi. Nie ukrywam, że organizatorzy byli pod dużym wrażeniem tego, co robię – opowiada pan Piotr.

- Do Sosnowca wziąłem ze sobą 3 karoserie, które wyprodukowałem. Chciałem pokazać Polsce, co tak właściwie robimy w Mielcu. Głównymi ambasadorami tej wystawy byli Zbysław Szwaj – konstruktor samochodu Gepard i Leopard oraz Tadeusz Jelec – główny projektant jaguarów z Anglii.

Dzięki ich przychylności zostałem wyróżniony i zdobyłem nagrodę specjalną. Nie ukrywam, że ten fakt bardzo jest dla mnie miły i jestem dumny z siebie. Sam wręczający, Zbysław Szwaj, nie ukrywał zachwytu nad jakością wykonanych replik. Wielokrotnie powtarza, że samochód od spodu musi być tak samo piękny jak na zewnątrz.


Czasami inspirację można spotkać gdziekolwiek. Pan Piotr zawsze zwraca uwagę na pozostawione gdzieś w ciemnym kącie ogrodu stare auta.

- Właśnie w taki sposób zdobyłem mojego drugiego mikrusa – mówi. - Stał w krzakach, właściciel był zdziwiony, co ja od niego chcę, ale udało mi się go kupić i zrekonstruować. Muszę się pochwalić, że właśnie moim mikrusem jeździł po Mielcu Artur Andrus, nagrywając swój reportaż "Z Arturem po Galicji".

Jakie plany na przyszłość?

Dla pana Piotra to ciągła praca i poszerzanie swoich możliwości. - Oprócz tego jestem w trakcie rozmów odnośnie do październikowej wystawy w Poznaniu, a jak wiadomo, Poznań to przedsionek Europy...


Panu Piotrowi życzymy wielu sukcesów i aby pasja pozostała jego pracą, bo rzadko spotyka się ludzi, którzy z błyskiem w oku opowiadają o swoim życiu codziennym....

 

A. Łysoń, B. Wiącek

Zdjęcia (2)


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
karoseri
karoseri 08.10.2019, 21:25
ze go zus z mielca nie załątwił to cud

Pozostałe