Ks. Franciszek Motyka: Cuda zdarzają się do dziś 

  • 12.11.2019, 10:45
  • Bartosz Posłuszny

Podziel się:

Oceń:

Ks. Franciszek Motyka: Cuda zdarzają się do dziś Fot. Archiwum Teresy Maciąg Ksiądz Franciszek Motyka jest obecnie księdzem emerytem w parafii Cieklin (powiat jasielski).
Szanowany, poważany i lubiany przez mieszkańców duchowny obchodzi w tym roku 50. jubileusz swojego kapłaństwa. Jak wspominają go parafianie i osoby znające duszpasterza? Jak on sam wspomina posługę w Porębach Dymarskich i Cmolasie?

Ksiądz Franciszek Motyka przez 16 lat służył jako duszpasterz w naszych okolicach. Najpierw przez trzy lata w Cmolasie, później jako proboszcz w Porębach Dymarskich. - W 1977 roku przyszedłem do Cmolasu jako wikariusz - mówi w rozmowie z nami ks. Motyka. 

Duchowny miał za zadanie koordynować prace związane z przeniesieniem zabytkowego kościoła z Cmolasu do Porąb Dymarskich. - W 1978 roku zdobyliśmy wszelkie pozwolenia na przeniesienie kościoła i usytuowanie go w Porębach - wyjaśnia nam duszpasterz. - W 1978 roku został przygotowany fundament betonowy pod świątynię, teren został podwyższony, ludzie nawieźli piasku, ponieważ była niecka w tym miejscu - opisuje przebieg prac. 

Deska po desce 

Wtedy to zabrano się za przenosiny. Wystąpiła jednak duża przeszkoda, ponieważ pod warstwą tynku i grubymi deskami, którymi było oszalowane prezbiterium, odkryto zabytkową i niepowtarzalną polichromię z 1972 roku. - Rok był deszczowy, więc nie można było tego przenosić i przełożyliśmy to na rok przyszły. Trzeba było przygotować również dokumentację polichromii w skali 1 do 10 - nadmienia ksiądz. 

Zaraz po Świętach Wielkanocnych zaczęły się prace rozbiórkowe. - Rozbiórka trwała około 2-3 tygodnie. No i później montaż w Porębach, więc około 15 lipca prezbiterium i nawa były już przykryte - wyjaśnia duszpasterz. 

Mieszkańcy całej parafii bardzo chętnie i licznie włączyli się w pomoc, zarówno fizyczną jak i finansową związaną z przenosinami kościoła. - Wszystko nadzorowałem. Było to skomplikowane przenoszenie, deska po desce, wszystko dość dobrze szło, pogoda sprzyjała, niespodzianek w związku z przenośnymi nie było wiele. Belki z polichromią były przewożone furmanką pojedynczo tak, aby nie ocierały się o siebie podczas transportu. Nie można było ich uszkodzić - wyjaśnia nam nasz rozmówca. 

Szczyt działalności kapłańskiej

Skąd pomysł na przeniesienie, a nie wybudowanie nowej świątyni? - To były czasy mocnego komunizmu i ciężko było o pozwolenie na budowę nowego kościoła. Uznano, że łatwiej będzie przenieść "nieużywany" kościół, który stał pusty przez 18 lat - wyjaśnia nam ksiądz Motyka. - Dostał nowe życie - zaznacza.  

Ówczesny biskup Jerzy Ablewicz z Tarnowa wystarał się u władz świeckich na przeniesienie kościoła do Porąb. Wtedy jeszcze wieś należała do parafii Cmolas. - Następnie Poręby Dymarskie w 1981 roku stały się odrębna parafią, której pierwszym proboszczem był Franciszek Motyka. 

Ksiądz nie tylko troszczył się o kościół i sferę duchowną, ale również o całą społeczność i życie wsi. - Trzeba było postarać się także o infrastrukturę, o drogi, o telefon, o wodę, o gazownictwo - wymienia duchowny.

Ksiądz Motyka pełnił posługę w Porębach przez 13 lat. - Przeniesienie kościoła było szczytem mojej działalności kapłańskiej - mówi w rozmowie z nami ks. Motyka.

Bartosz Posłuszny

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
mój wzór
mój wzór 12.11.2019, 19:26
wspaniały człowiek , wspaniały ksiadz

Pozostałe