Kolejne fascynujące odkrycie w Niwiskach

  • 12.01.2020, 15:00
  • Anna Pocałuń

Podziel się:

Oceń:

Kolejne fascynujące odkrycie w Niwiskach Fot. Kamil Wiśniewski Na zdjęciu Władysław Wiśniewski, członek Stowarzyszenia Historycznego Perkun, z fragmentem poszycia liberatora. Ciekawostką jest, że waga tego poszycia to 20 kg.
Jak to się stało, że amerykański samolot wylądował w Niwiskach? I dlaczego spędził miesiąc nieopodal dworku Hupki? To wyjaśnia Krzysztof Surowiec, prezes stowarzyszenia "Perkun". Kolejne odkrycie pokazuje, że nasze ziemie kryją w sobie nie tylko wiele skarbów, ale i tajemnic.

Przypomnijmy, że działaczom Stowarzyszenia Historycznego "Perkun" z Trześni oraz Relic Hunter z Przemyśla udało się odnaleźć (16 listopada) w Niwiskach głowicę i inne części tajnej broni hitlerowców. Na tym nie koniec odkryć. 

Nowe odkrycie

Powstałe w ubiegłym roku Stowarzyszenie Historyczne "Perkun" w Trześni gromadzi pamiątki i wspomnienia z przeszłości gminy. - Dzięki współpracy z mieszkańcami Niwisk udało się odnaleźć i zidentyfikować elementy poszycia Liberatora, którym należy się miejsce w naszym regionalnym muzeum - podkreśla Krzysztof Surowiec. 

Powiat kolbuszowski z lat II wojny światowej znany jest nie tylko z walk obronnych w 1939 roku czy późniejszych działań partyzanckich, ale również z zaciętych walk prowadzonych w 1944 roku w okolicach Kolbuszowej, Mielca, Sokołowa. - W okolicach Kolbuszowej, począwszy od lata 1944 roku, toczyły się ciężkie walki Armii Czerwonej z wojskami niemieckimi między innymi z grupą wojsk pancernych Północna Ukraina - przypomina Krzysztof Surowiec, prezes "Perkun".

 Twardy opór Niemców sprawił, że Rosjanie wprowadzili do walki nie tylko wojska lądowe, ale również i lotnicze. Armia Czerwona posiadała dwa dobrze rozbudowane i zorganizowane, wyposażone w pasy do lądowania, zbudowane ze stalowych blach, lotniska polowe w Domatkowie i Niwiskach.

 - Duże i ważne było zwłaszcza lotnisko w Niwiskach, położone na rozległych polach pomiędzy Niwiskami a Przyłękiem. Zimą z 1944/1945 roku stacjonowała tam 307 Dywizja Lotnictwa Szturmowego Armii Czerwonej mająca na wyposażeniu słynne "szturmowiki", czyli Ił-2 M 3 - nadmienia Surowiec.  

Nasz rozmówca dodaje, że na terenie Podkarpacia od początku 1944 roku oprócz Rosjan z Niemcami walczyło również lotnictwo alianckie. Atakowało ono z powietrza także niemieckie obiekty przemysłowe na terenie Małopolski i Śląska.

Amerykańska wyprawa 

26 grudnia 1944 roku 333 ciężkie amerykańskie bombowce dalekiego zasięgu typu Luberator B-24 i "latające fortece" B-17 z 15 Armii Powietrznej USA dokonały w ramach tzw. "wojny o benzynę" nalotu na rafinerie w Dworach koło Oświęcimia i w Będzinie. Pomimo silnej osłony myśliwców typu Mustang i Lighting wyprawa amerykańska poniosła spore straty sięgające w pierwszym nalocie 18 maszyn, wszystkie ciężko uszkodzone lub zestrzelone. Kilka uszkodzonych samolotów spadło w okolicach Mielca, a jeden wylądował w Niwiskach. Sprawcami strat Amerykanów były doskonałe niemieckie działa przeciwlotnicze kalibru 88 mm. 

Jednym z ciężko uszkodzonych podczas tego ataku samolotów był Liberator B-24 o numerze bocznym 4251143, oznaczenie literowe na kadłubie MKA A oraz litera T na stateczniku pionowym. Samolot pochodził z 745 Dywizjonu Bombowego i pilotowany był przez porucznika Edwarda Lisa-Juniora z 15 Armii Lotniczej USA.

Lądowanie w Niwiskach

Liberator porucznika Lisa początkowo skierował się w kierunku Rzeszowa, a następnie 26 grudnia 1944 roku obrał kurs na Niwiska. Gdzie z pewnymi kłopotami ze strony Rosjan, którzy nie chcieli się zgodzić na lądowanie, wylądował z silnym przechyłem na prawą stronę, uszkadzając podwozie i poszycie z prawej burty. 

Samolot Liberator B-24 to czterosilnikowy bombowo-patrolowy samolot bojowy dalekiego zasięgu z załogą liczącą 7-11 ludzi i rozpiętością skrzydeł 33,5 m. - Nic zatem dziwnego, że pojawienie się takiego kolosa na polowym lotnisku wzbudziło wielkie zainteresowanie mieszkańców Niwisk - wyjaśnia Krzysztof Surowiec. Mieszkańcy szybko zaprzyjaźnili się z amerykańskimi lotnikami, których Rosjanie zakwaterowali nieopodal dworu Hupki, do tego stopnia, że niektórzy przekazali im listy do swoich bliskich w USA.

Pomimo niechęci ze strony Rosjan Amerykanom udało się naprawić uszkodzoną maszynę i po blisko miesięcznym pobycie w Niwiskach cała załoga w liczbie 11 osób (dwóch oficerów i dziewięciu podoficerów) wróciła do swojej bazy we Włoszech. 

- Do dziś można jeszcze w Niwiskach spotkać ślady tamtego niecodziennego wydarzenia w postaci elementów poszycia kadłuba amerykańskiego samolotu, jakie znajdują się w rękach mieszkańców i traktowane są jako cenna pamiątka po tamtych wojennych czasach - puentuje Krzysztof Surowiec, prezes stowarzyszenia Perkun z Trześni.  

W rękach odkrywców
Jak fragment samolotu trafił końcem 2019 roku do pasjonatów historii? Okazało się, że jest on w posiadaniu jednego z mieszkańców Niwisk. Ten z kolei miał go od swojego teścia.

- Okazało się, że jego nieżyjący już teść bardzo dawno temu przyniósł to z niwiskiego lotniska. Jako uszkodzony element poszycia miało zostać wymontowane właśnie z tego samolotu i wyrzucone. Poszycie służyło w gospodarstwie, ale ostatnio nie było już potrzebne i trafiło pod płotek - wyjaśnia Władysław Wiśniewski, członek stowarzyszenia historycznego "Perkun".

- Pan gospodarz nie miał nic przeciwko temu, aby to sprzedać i tak trafiło w moje ręce. Kilka dni zajęło mi wyczyszczenie oraz konserwacja tego zaniedbanego poszycia. Teraz wygląda efektownie. Trzymając to poszycie, naprawdę człowieka "przechodzą ciarki". Jest to kawał ciekawej historii - dodaje Wiśniewski.

Anna Pocałuń

Zdjęcia (1)

Osoby, które posiadają wiedzę o wojennych wydarzeniach i zechciałyby się…

Osoby, które posiadają wiedzę o wojennych wydarzeniach i zechciałyby się nią z nami podzielić, Perkun zaprasza do współpracy.

Osoby, które posiadają wiedzę o wojennych wydarzeniach i zechciałyby się nią z nami podzielić, Perkun zaprasza do współpracy.

Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Marek Swat
Marek Swat 13.01.2020, 20:12

Komentarz zablokowany

Komentarz został zablokowany przez administratora.

Yankee
Yankee 13.01.2020, 11:28

Komentarz zablokowany

Komentarz został zablokowany przez administratora.

NN
NN 12.01.2020, 20:22
Ten Surowiec to ten dyrektorek z tej malutkiej szkółki w Trześni?
IZa
IZa 13.01.2020, 14:39
Tak , tak - ten co czasem ubiera się w mundur Harcerski .
Filip Hasiak
Filip Hasiak 12.01.2020, 19:39
Na przeciwko domu mojego pradziadka w Niwiskach było lotnisko Niemieckie i Potem Radzieckie tam lądował samolot amerykański. Mojego dziadka dom był zajęty przez Niemców zrobili tam sobie sztab, do dziś w domku na podłodze są ślady niemieckich oficerek. Lasy w Niwiskach skrywają dużo tajemnic tylko nieliczni je znają :)))

Pozostałe