Monika Węgrzyn: Moje serce należy do biegania [ROZMOWA] 

  • 11.05.2020, 11:43 (aktualizacja 11.05.2020, 11:48)
  • Rozmawiał Marcin Jastrzębski

Podziel się:

Oceń:

Monika Węgrzyn: Moje serce należy do biegania [ROZMOWA] Fot. dxstudio Monika Węgrzyn nie pierwszy raz sięgnęła po cenną nagrodę w naszym plebiscycie.
- Sportowa przygoda rozpoczęła się od badmintona - mówi Monika Węgrzyn, laureatka naszego sportowego plebiscytu w kategorii Sportowiec Roku.

Kiedy zdecydowałaś się na uprawianie sportu? Bieganie było pierwsze czy zaczęłaś od innej dyscypliny?
- Sportem zaczęłam się interesować już w drugiej klasie szkoły podstawowej. Chodziłam na treningi badmintona do 6 klasy. Od czwartej zaś jeździłam na zawody szkolne biegowe, a już w szóstej klasie postanowiłam rozwijać się lekkoatletycznie.

Zapamiętałaś szczególnie jakieś badmintonowe zawody?
- Z tego, co pamiętam, to byłyśmy z siostrą Lidią trzecie w wojewódzkim półfinale. Myślę, że przez badmintona stałam się bardziej doświadczona i twardsza w sporcie. Trochę mnie to na pewno wzmocniło, ponieważ na szkolnych zawsze udało się coś wygrać.
Badminton dawał mi radość, dzięki rywalizacji w klubie (Start Widełka) po raz pierwszy nauczyłam się wygrywania i przegrywania. Miałam frajdę z uprawiania tej dyscypliny.

I przyszedł czas na bieganie, z obiecującymi szkolnymi wynikami.
- Oczywiście zawsze wracałam z medalem z zawodów powiatowych i gminnych. W końcu wystartowałam w wojewódzkich zawodach przełajowych i tam poszło mi bardzo dobrze. Dobiegłam piąta, nie trenując, wygrałam wtedy nawet z dziewczynami, co już trenowały w klubach.
Byłam z siebie bardzo zadowolona, a po biegu podszedł do mnie trener Bogdan Karkut i pytał, czy bym chciała trenować. Jeszcze wtedy nie byłam pewna czy chcę biegać, bo bardzo lubiłam badmintona, ale jak widać, moje serce należy do biegania.

Jakie były twoje początki w Tiki -Tace, potrzebowałaś dodatkowej motywacji do pracy?
- Byłam bardzo zestresowana na pierwszym treningu, ale już pierwszego dnia poznałam koleżankę, Karolinę Zuber. Rozpoczynałam od wspólnych wyjść na bieganie, potem zaczęłam trenować sześć razy w tygodniu, bardzo mi się spodobało. Już po paru tygodniach treningów pojechałam do Krakowa, na Bielany. Były to zawody przełajowe. Dobiegłam trzecie to mi dało "kopniaka" do dalszej pracy, byłam coraz bardziej zmotywowana.

Jakie były twoje pierwsze ulubione dystanse?
- Na początku 600 i 1000 metrów, a z czasem przeszło na 5 i 10 km.

Które zawody zdecydowały o tym, że polubiłaś górskie biegi?
- Mistrzostwa Polski w biegach górskich w Krynkach. Zdobyłam tam złoto i uznaliśmy z trenerem, że warto się poświęcić górom i że jestem w tym całkiem dobra, więc powinnam postawić na takie bieganie.

Rozmawiał Marcin Jastrzębski

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korsokolbuszowskie.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
gość
gość 12.05.2020, 20:15
Wszystko jest dobre do puki się zdrowia nie straci

Pozostałe